Zayn
Miałem podrzucić Paullę do kawiarni niedaleko naszego studia.
Żaden problem. Podobno poznała jakąś nową dziewczynę i chce z nią spędzić
trochę czasu. Przykro mi było, że to ze mną nie może go gospodarować, ale
przyjechałem tutaj do pracy a nie na wakacje. Wszystko jej wynagrodzę z czasem.
Jechaliśmy moim samochodem. Pierwszy raz od dawna prowadziłem, ponieważ
wcześniej woził nas osobisty ochroniarz. Jak na Londyn pogoda była cudowna.
Gorąco, nie padało, słoneczko nagrzewało nasze ciała. Cieszyło mnie, że Paulla
założyła błękitną sukieneczkę ode mnie. Nie chwaląc się była przepiękna. A ona
wyglądała w niej jak uosobienie jakiejś bogini. Chciałem poznać jej nową
koleżankę, ale mi zabroniła. Może się mnie wstydziła ? No albo po prostu nie
chciała, żeby cała uwaga koleżanki przeszła na mnie. Czasem sława jest naprawdę
irytująca. Zero jakiejkolwiek prywatności. Już nawet wczoraj na twitterze
pojawił się wpis
Zayn Malik returned to London
xx
Z lekka przytłaczająca sprawa. Jednak to są moi fani. Kocham ich,
bo dzięki nim znalazłem się na szczycie. Zatrzymaliśmy się pod kawiarenkę,
której nazwa była dość zastanawiająca „Lex”. To słowo teoretycznie nie miało
żadnego sensu. No, ale pewnie dla właściciela bardzo wiele znaczy. Spojrzałem
na Paullę pocałowałem ją w usta i powiedziałem.
- Kocham cię. Mam później przyjechać ?
- Też cię kocham. Nie rozstajemy się, przecież na zawsze. Dosyć
tej czułości skarbie. Dam ci znać. - pocałowała mnie jeszcze raz i wyszła.
Paulla
Chyba byłam trochę przed czasem. Gdy weszłam do środka nigdzie nie
było Lexi. Kawiarnia była natomiast pusta co było bardzo dziwne. Ten rzutnik
stał tutaj ostatnim razem ? Usiadłam przy jednym ze stolików, ale zaraz się z
niego zerwałam kiedy usłyszałam głos Zayn'a dobiegający z białego ekranu przede
mną. Biegał przed jakimś domem. Jeśli dobrze słyszałam to mówił.
- Prawie mnie złapałaś kochanie. Przyśpiesz.
Do kogo on to mówił ?! O co kurwa chodzi ?! Stałam między
stolikami i wpatrywałam się w biały kwadrat przede mną, na którym po chwili ponownie
pojawił się mój chłopak i jakaś dziewczyna. Była bardzo śliczna. Długonoga
blondynka o prześlicznych błękitnych oczach, ubrana w różową sukienkę.
Wyglądali jakby byli parą. Tak w tym momencie się pocałowali. Naprawdę byli
parą. Co to było i kto to do cholery puszczał. Po chwili film się urwał, a
przede mną stanęła Lexi.
- O co tutaj chodzi ? - zapytałam.
- Nie chcę zrobić ci krzywdy. Po prostu mam ci do powiedzenia parę
ciekawych informacji o panie Maliku. - zaśmiała się złowieszczo.
- Nie mam zamiaru niczego słuchać ! - nie zdawałam sobie sprawy,
że zaczęłam krzyczeć.
- To nie jest propozycja, tylko rozkaz albo będziesz mieć bliższe
spotkanie z panami za tobą. - widać było w jej oczach pewność siebie.
Momentalnie odwróciłam się do tyłu. Za mną stało dwóch gości
wyglądających jakby właśnie uciekli z więzienia. Nie należę do tych typów ludzi
co ryzykują w takich sytuacjach, dlatego po prostu zamierzałam wysłuchać jej
bredni na temat Zayn'a. Zaczęła od głośnego chrząknięcia.
- Film, który przed chwilą zobaczyłaś powstał w 2012 roku, kilka
miesięcy przed śmiercią pięknej blondynki która tam widziałaś. Była moją
siostrą i jednocześnie dziewczyną jebanego Zayn'a. Tak twojego pieprzonego
chłoptasia, który nie jest wart jednego złamanego centa...
Nie wiedziałam co ona do mnie mówi. Wpatrywałam się w nią tępo. Po
co ona mi to gada ?
- Po chuj mi to wiedzieć ? - krzyknęłam.
- Panuj nad słownictwem Paulina. I tak jest ci to potrzebne,
ponieważ żyjesz z mordercą. - odpowiedziała spokojniej niż jej się wydawało.
Ostatnie słowa do mnie dotarły. Zostały mi wymierzone jak
siarczysty policzek. Nie wiedziałam czy kłamie, ale usłyszeć od kogoś, że twój
chłopak jest mordercą nie jest przyjemną sprawą.
Zayn
Od trzydziestu minut próbowałem dodzwonić się do mojej dziewczyny.
Bez skutku. Nie rozumiem po co komuś telefon jak nawet go nie odbiera. Chociaż
jak na nią było to strasznie dziwne. To jest chyba bardziej uzależniona osoba
od telefonu niż Niall. Mój przyjaciel co chwilę wrzucał coś na twittera,
instagrama i inne portale. No a oprócz tego to wysyła tysiące sms'ów do innych
znajomych bądź jakieś trzydzieści dziennie do mnie. Nasza próba już się
skończyła. Nie miałem co robić. Więc stwierdziłem, że zrobię Paulli
niespodziankę i po prostu podjadę po nią do „Lex”. Tak jak powiedziałem tak też
zrobiłem. Knajpka w środku była zdemolowana. Ani jednej żywej duszyczki. Coś mi
tu nie grało. Co się stało z Paullą ?! Wskoczyłem szybko do samochodu i
jechałem w kierunku domu jej rodziców, bez przerwy próbując się do niej
dodzwonić.
Miałem klucze. Momentalnie otworzyłem drzwi i wbiegłem na górę do
pokoju Paulli. Nikogo nie było. O co tutaj kurwa chodzi ?! Pokój wyglądał
zupełnie inaczej niż jak wychodziliśmy rano. Wszystko było posprzątane, każda
rzecz odłożona na swoim miejscu, szafa była otwarta i pusta. Zaraz. Pusta ?!
Gdzie są jej rzeczy ?! Kurwa. Nie. Co się z nią dzieje. Nie mogę dalej żyć w
takiej nieświadomości. Poczułem wibracje w kieszeni. Dostałem sms'a od Paulli.
Bogu dzięki.
Spotkajmy się w parku za
10 minut.
Paulla
Po pierwsze co to za nagła sprawa, po drugie o co chodzi jej z tym
podpisem ? Robiła tak tylko wtedy kiedy była na mnie zła. Jednak ja nic nie
zrobiłem. Dwa dni spędzone w Londynie były jednymi z naszych najlepszych. No
ale nie pozostało mi nic innego jak wyjść i pojechać w wyznaczone miejsce.
Paulla
Wybaczałam mu wszystko. Naprawdę dałam mu o wiele za dużo szans.
To co powiedziała Lexi, zmieniło całe moje nastawienie co do niego. Mój chłopak
pod wpływem gniewu spowodowanego wyznaniem jego dziewczyny, że jest w ciąży
spowodował wypadek, w którym zginęła dwójka niewinnych osób. Podobno nie
zostały postawione mu żadne zarzuty, ale definitywnie to była jego wina.
Przynajmniej tak twierdziła Lexi. Dowiedziałam się także, że należał do
szemranego towarzystwa, któremu zależało tylko na tym, żeby się najebać a jeśli
miało się jeszcze siłę to naćpać do upadłego. On po prostu przy mnie grał. Nie
wierzę. Nie jestem w stanie uwierzyć w to, że po takim czasie się zmienił.
Teraz to on był aniołem, ale z mroczną przeszłością i wnętrzem. Okłamał mnie.
Nie mogłam mu ufać. Nie chciałam już z nim być. Oczy piekły mnie jak cholera,
łzy spływały po moim policzku. Chodziłam w tą i z powrotem oczekując, aż w
końcu się zjawi. Jest. Widziałam go idącego w moim kierunku z uśmiechem od ucha
do ucha. Nie chciałam żeby on zniknął, ale to było jedyne wyjście. Momentalnie
mnie objął i zaczął całować wszędzie gdzie było to możliwe. Ocierał mi łzy z
twarzy i szeptał coś pod nosem.
- Nic ci nie jest. Paulla nic ci się nie stało. Jaki jestem
szczęśliwy. - nie przestawał mnie obejmować.
- O co ci chodzi ? - ledwo co mówiłam.
- Nie odbierałaś ode mnie telefonów. Miałem przyjechać po ciebie
tak też zrobiłem. Kawiarnia była cała zniszczona. Co tam się stało ? - w jego
głosie dalej było słychać strach.
- Zayn.. puść mnie. To co teraz powiem jest dla mnie trudne, ale
nie widzę innego rozwiązania. Okłamałeś mnie. Nie powiedziałeś mi, że miałeś
kiedyś dziewczynę o imieniu Rose i dziecko. Spowodowałeś ich wypadek....-
urwałam. Spojrzałam na jego skonsternowaną minę. - Lexi stwierdziła, że jesteś
pieprzonym mordercą. Podobno żyłeś sobie jak typowy głupi gwiazdorzyna, całe
dnie spędzając w barach i innych dziurach.
- Skąd .. - zaciął się.
- Ona mnie znalazła. Nie wiem jak. Zmusili mnie do oglądania
nagrania, na którym byłeś razem z tą blond pięknością. Nie chcę znać
szczegółów. Ja już dalej nie wytrzymuję. Dzięki tobie moje życie nabrało barw,
ale teraz to wszystko niszczysz. Nie pasujemy do siebie. - szlochałam. - Nie
widzę dla nas nadziei. Najlepiej będzie jak ja powrócę do swojej szarej nudnej
codzienności, a ty do bycia gwiazdą.
- Paulla proszę.. nie rób tego. Nie możesz. - też płakał. Chyba
pierwszy raz w życiu widziałam jak to robił.
Ściągnęłam złote serduszko, na którym pisało „Zayn”. Wręczył mi go
bardzo dawno temu. To był znak tego, że osobno jesteśmy tylko marnymi ludźmi
ale razem tworzymy piękną całość, której nic i nikt nie jest w stanie
zniszczyć. Do czasu. Złapałam jego dłoń i wręczyłam mu to mówiąc.
- Tak będzie lepiej dla nas obojga. Kocham cię. Naprawdę cię
kocham Zaynie Maliku, ale już nie potrafię. - złożyłam delikatny pocałunek na
jego ustach. Odwróciłam się i odeszłam. Coraz więcej łez pojawiło się na moich
policzkach.
- Obiecałaś ! Obiecałaś, że nigdy mnie nie zostawisz ! - słyszałam
Zayna wołającego w oddali.
Nie mogłam się odwrócić. Gdybym wtedy to zrobiła to nie
odeszłabym. Naprawdę bardzo go kochałam i nigdy nie przestanę, ale robiłam to
dla naszego dobra. Lexi postawiła mi pewien warunek „jeśli chcesz żeby Zayn był
bezpieczny, musisz go zostawić bez zbędnych wyjaśnień”. Nie chciałam żeby
zrobili mu krzywdę to raz, a dwa nie potrafiłam sobie uświadomić, że mój
chłopak był mordercą. Spowodował wypadek i zabił dwójkę ludzi. Narażając w ten
sposób także swoje życie.