sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 20

Zayn


Miałem podrzucić Paullę do kawiarni niedaleko naszego studia. Żaden problem. Podobno poznała jakąś nową dziewczynę i chce z nią spędzić trochę czasu. Przykro mi było, że to ze mną nie może go gospodarować, ale przyjechałem tutaj do pracy a nie na wakacje. Wszystko jej wynagrodzę z czasem. Jechaliśmy moim samochodem. Pierwszy raz od dawna prowadziłem, ponieważ wcześniej woził nas osobisty ochroniarz. Jak na Londyn pogoda była cudowna. Gorąco, nie padało, słoneczko nagrzewało nasze ciała. Cieszyło mnie, że Paulla założyła błękitną sukieneczkę ode mnie. Nie chwaląc się była przepiękna. A ona wyglądała w niej jak uosobienie jakiejś bogini. Chciałem poznać jej nową koleżankę, ale mi zabroniła. Może się mnie wstydziła ? No albo po prostu nie chciała, żeby cała uwaga koleżanki przeszła na mnie. Czasem sława jest naprawdę irytująca. Zero jakiejkolwiek prywatności. Już nawet wczoraj na twitterze pojawił się wpis

Zayn Malik returned to London
xx

Z lekka przytłaczająca sprawa. Jednak to są moi fani. Kocham ich, bo dzięki nim znalazłem się na szczycie. Zatrzymaliśmy się pod kawiarenkę, której nazwa była dość zastanawiająca „Lex”. To słowo teoretycznie nie miało żadnego sensu. No, ale pewnie dla właściciela bardzo wiele znaczy. Spojrzałem na Paullę pocałowałem ją w usta i powiedziałem.

- Kocham cię. Mam później przyjechać ?

- Też cię kocham. Nie rozstajemy się, przecież na zawsze. Dosyć tej czułości skarbie. Dam ci znać. - pocałowała mnie jeszcze raz i wyszła.



Paulla

Chyba byłam trochę przed czasem. Gdy weszłam do środka nigdzie nie było Lexi. Kawiarnia była natomiast pusta co było bardzo dziwne. Ten rzutnik stał tutaj ostatnim razem ? Usiadłam przy jednym ze stolików, ale zaraz się z niego zerwałam kiedy usłyszałam głos Zayn'a dobiegający z białego ekranu przede mną. Biegał przed jakimś domem. Jeśli dobrze słyszałam to mówił.

- Prawie mnie złapałaś kochanie. Przyśpiesz.

Do kogo on to mówił ?! O co kurwa chodzi ?! Stałam między stolikami i wpatrywałam się w biały kwadrat przede mną, na którym po chwili ponownie pojawił się mój chłopak i jakaś dziewczyna. Była bardzo śliczna. Długonoga blondynka o prześlicznych błękitnych oczach, ubrana w różową sukienkę. Wyglądali jakby byli parą. Tak w tym momencie się pocałowali. Naprawdę byli parą. Co to było i kto to do cholery puszczał. Po chwili film się urwał, a przede mną stanęła Lexi.

- O co tutaj chodzi ? - zapytałam.

- Nie chcę zrobić ci krzywdy. Po prostu mam ci do powiedzenia parę ciekawych informacji o panie Maliku. - zaśmiała się złowieszczo.

- Nie mam zamiaru niczego słuchać ! - nie zdawałam sobie sprawy, że zaczęłam krzyczeć.

- To nie jest propozycja, tylko rozkaz albo będziesz mieć bliższe spotkanie z panami za tobą. - widać było w jej oczach pewność siebie.

Momentalnie odwróciłam się do tyłu. Za mną stało dwóch gości wyglądających jakby właśnie uciekli z więzienia. Nie należę do tych typów ludzi co ryzykują w takich sytuacjach, dlatego po prostu zamierzałam wysłuchać jej bredni na temat Zayn'a. Zaczęła od głośnego chrząknięcia.

- Film, który przed chwilą zobaczyłaś powstał w 2012 roku, kilka miesięcy przed śmiercią pięknej blondynki która tam widziałaś. Była moją siostrą i jednocześnie dziewczyną jebanego Zayn'a. Tak twojego pieprzonego chłoptasia, który nie jest wart jednego złamanego centa...

Nie wiedziałam co ona do mnie mówi. Wpatrywałam się w nią tępo. Po co ona mi to gada ?

- Po chuj mi to wiedzieć ? - krzyknęłam.

- Panuj nad słownictwem Paulina. I tak jest ci to potrzebne, ponieważ żyjesz z mordercą. - odpowiedziała spokojniej niż jej się wydawało.

Ostatnie słowa do mnie dotarły. Zostały mi wymierzone jak siarczysty policzek. Nie wiedziałam czy kłamie, ale usłyszeć od kogoś, że twój chłopak jest mordercą nie jest przyjemną sprawą.


Zayn

Od trzydziestu minut próbowałem dodzwonić się do mojej dziewczyny. Bez skutku. Nie rozumiem po co komuś telefon jak nawet go nie odbiera. Chociaż jak na nią było to strasznie dziwne. To jest chyba bardziej uzależniona osoba od telefonu niż Niall. Mój przyjaciel co chwilę wrzucał coś na twittera, instagrama i inne portale. No a oprócz tego to wysyła tysiące sms'ów do innych znajomych bądź jakieś trzydzieści dziennie do mnie. Nasza próba już się skończyła. Nie miałem co robić. Więc stwierdziłem, że zrobię Paulli niespodziankę i po prostu podjadę po nią do „Lex”. Tak jak powiedziałem tak też zrobiłem. Knajpka w środku była zdemolowana. Ani jednej żywej duszyczki. Coś mi tu nie grało. Co się stało z Paullą ?! Wskoczyłem szybko do samochodu i jechałem w kierunku domu jej rodziców, bez przerwy próbując się do niej dodzwonić.


Miałem klucze. Momentalnie otworzyłem drzwi i wbiegłem na górę do pokoju Paulli. Nikogo nie było. O co tutaj kurwa chodzi ?! Pokój wyglądał zupełnie inaczej niż jak wychodziliśmy rano. Wszystko było posprzątane, każda rzecz odłożona na swoim miejscu, szafa była otwarta i pusta. Zaraz. Pusta ?! Gdzie są jej rzeczy ?! Kurwa. Nie. Co się z nią dzieje. Nie mogę dalej żyć w takiej nieświadomości. Poczułem wibracje w kieszeni. Dostałem sms'a od Paulli. Bogu dzięki.

Spotkajmy się w parku za 10 minut.
Paulla

Po pierwsze co to za nagła sprawa, po drugie o co chodzi jej z tym podpisem ? Robiła tak tylko wtedy kiedy była na mnie zła. Jednak ja nic nie zrobiłem. Dwa dni spędzone w Londynie były jednymi z naszych najlepszych. No ale nie pozostało mi nic innego jak wyjść i pojechać w wyznaczone miejsce.



Paulla


Wybaczałam mu wszystko. Naprawdę dałam mu o wiele za dużo szans. To co powiedziała Lexi, zmieniło całe moje nastawienie co do niego. Mój chłopak pod wpływem gniewu spowodowanego wyznaniem jego dziewczyny, że jest w ciąży spowodował wypadek, w którym zginęła dwójka niewinnych osób. Podobno nie zostały postawione mu żadne zarzuty, ale definitywnie to była jego wina. Przynajmniej tak twierdziła Lexi. Dowiedziałam się także, że należał do szemranego towarzystwa, któremu zależało tylko na tym, żeby się najebać a jeśli miało się jeszcze siłę to naćpać do upadłego. On po prostu przy mnie grał. Nie wierzę. Nie jestem w stanie uwierzyć w to, że po takim czasie się zmienił. Teraz to on był aniołem, ale z mroczną przeszłością i wnętrzem. Okłamał mnie. Nie mogłam mu ufać. Nie chciałam już z nim być. Oczy piekły mnie jak cholera, łzy spływały po moim policzku. Chodziłam w tą i z powrotem oczekując, aż w końcu się zjawi. Jest. Widziałam go idącego w moim kierunku z uśmiechem od ucha do ucha. Nie chciałam żeby on zniknął, ale to było jedyne wyjście. Momentalnie mnie objął i zaczął całować wszędzie gdzie było to możliwe. Ocierał mi łzy z twarzy i szeptał coś pod nosem.

- Nic ci nie jest. Paulla nic ci się nie stało. Jaki jestem szczęśliwy. - nie przestawał mnie obejmować.

- O co ci chodzi ? - ledwo co mówiłam.

- Nie odbierałaś ode mnie telefonów. Miałem przyjechać po ciebie tak też zrobiłem. Kawiarnia była cała zniszczona. Co tam się stało ? - w jego głosie dalej było słychać strach.

- Zayn.. puść mnie. To co teraz powiem jest dla mnie trudne, ale nie widzę innego rozwiązania. Okłamałeś mnie. Nie powiedziałeś mi, że miałeś kiedyś dziewczynę o imieniu Rose i dziecko. Spowodowałeś ich wypadek....- urwałam. Spojrzałam na jego skonsternowaną minę. - Lexi stwierdziła, że jesteś pieprzonym mordercą. Podobno żyłeś sobie jak typowy głupi gwiazdorzyna, całe dnie spędzając w barach i innych dziurach.

- Skąd .. - zaciął się.

- Ona mnie znalazła. Nie wiem jak. Zmusili mnie do oglądania nagrania, na którym byłeś razem z tą blond pięknością. Nie chcę znać szczegółów. Ja już dalej nie wytrzymuję. Dzięki tobie moje życie nabrało barw, ale teraz to wszystko niszczysz. Nie pasujemy do siebie. - szlochałam. - Nie widzę dla nas nadziei. Najlepiej będzie jak ja powrócę do swojej szarej nudnej codzienności, a ty do bycia gwiazdą.

- Paulla proszę.. nie rób tego. Nie możesz. - też płakał. Chyba pierwszy raz w życiu widziałam jak to robił.


Ściągnęłam złote serduszko, na którym pisało „Zayn”. Wręczył mi go bardzo dawno temu. To był znak tego, że osobno jesteśmy tylko marnymi ludźmi ale razem tworzymy piękną całość, której nic i nikt nie jest w stanie zniszczyć. Do czasu. Złapałam jego dłoń i wręczyłam mu to mówiąc.

- Tak będzie lepiej dla nas obojga. Kocham cię. Naprawdę cię kocham Zaynie Maliku, ale już nie potrafię. - złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. Odwróciłam się i odeszłam. Coraz więcej łez pojawiło się na moich policzkach.

- Obiecałaś ! Obiecałaś, że nigdy mnie nie zostawisz ! - słyszałam Zayna wołającego w oddali.


Nie mogłam się odwrócić. Gdybym wtedy to zrobiła to nie odeszłabym. Naprawdę bardzo go kochałam i nigdy nie przestanę, ale robiłam to dla naszego dobra. Lexi postawiła mi pewien warunek „jeśli chcesz żeby Zayn był bezpieczny, musisz go zostawić bez zbędnych wyjaśnień”. Nie chciałam żeby zrobili mu krzywdę to raz, a dwa nie potrafiłam sobie uświadomić, że mój chłopak był mordercą. Spowodował wypadek i zabił dwójkę ludzi. Narażając w ten sposób także swoje życie.