Kiedy tylko opuścił mój pokój, wyskoczyłam spod kołdry.
Przecież nie mogę spać przy nim w ciuchach, w których chodzę cały dzień. Bez
przesady. Pewnie jeszcze śmierdzę. Podbiegłam do szafy, wyciągnęłam
podkoszulek. Zrzuciłam to co miałam na sobie i ubrałam to co trzymałam w ręku.
Szybko wzięłam perfum, psiknęłam się jeszcze nim, pomalowałam usta
błyszczykiem, który Zayn wcześniej ściągnął w bardzo przyjemny sposób.
Usłyszałam trzaśnięcie drzwi w korytarzu i pośpiesznie ruszyłam w kierunku
łóżka. Weszłam pod kołdrę i czekałam na to aż Zayn zrobi to samo. Zaczął się
rozglądać po pokoju i dziwnie wciągał powietrze.
- Perfumowałaś się czymś ? - zapytał ironicznie.
Zaklęłam pod nosem. Perfum jeszcze nie wywietrzał, a ja z
całego podekscytowania zapomniałam otworzyć okno.
- Oczywiście, że nie. - odpowiedziałam.
- Nie potrafisz kłamać. - zachichotał.
- Nie jestem w tym taka dobra jak ty. - po tych słowach
ugryzłam się w język. - Zayn.. ja przepraszam.
- Może lepiej będzie jak pójdę. - wyraźnie posmutniał.
Siedział na brzegu łóżka. Wygramoliłam się spod kołdry i zbliżyłam
się do jego pleców. Dopiero teraz zauważyłam, że nie miał na sobie żadnej
koszulki. Przytuliłam się a potem zbliżyłam usta do jego ucha i powiedziałam.
- Przepraszam. Bardzo chciałabym żebyś dzisiaj ze mną
został. - mówiąc to przejechałam ręką wzdłuż jego pleców, następnie kierowałam
ją na jego nagi tors. - Byłam wtedy na lotnisku, chciałam cię zatrzymać. -
dojechałam do jego malutki włosków tuż pod pępkiem. - Proszę połóż się ze mną.
Obrócił się przodem do mnie i złapał mnie za rękę. Położył
ją sobie na piersi i powiedział.
- Właśnie to ze mną robisz. - jego serce biło jak oszalałe.
- Odkąd cię poznałem, sprawiłaś że znalazłem to po co tutaj przyjechałem. Tak
miały to być wakacje, ale i chęć pozbierania myśli. Znalezienia inspiracji. Ty
nią jesteś. Sprawiasz, że wszystko inne nie ma znaczenia. I nieważne jest to
czy jestem Zaynem Malikiem czy Stefanem spod monopolowego.
To co mówił było piękne. No oprócz tego końcowego momentu.
Czułam jak w brzuchu fruwa mi tysiące motyli. Naprawdę zakochałam się w nim. W
końcu puścił moją dłoń i mogłam kontunuować wędrówkę po jego ciele. Zarzuciłam
mu ręce na szyję i przyciągnęłam go do siebie. Nasze usta złączyły się w bardzo
delikatnym pocałunku. Położył mnie na łóżku a sam znajdował się nade mną.
Zaczął powoli całować moją szyję. Dotknął ręką lekko moich ust, żeby uwolnić z
nich wargę którą przygryzałam. Nagle wsunął swój język w moje usta i badał ich
zawartość. Chciałam więcej. Naprawdę jak na 17-letnią dziewczynę uczucia, które
wtedy odczuwałam były dziwne. Jechał ręką w dół mojego ciała, dotarł do brzegu
koszulki i zaczął powoli ją ściągać. Leżałam tak przed nim w samej bieliźnie.
Powinnam odczuwać wstyd, jednak od tego uczucia było mi daleko. Za to czułam
pożądanie. Czułam ogromną chęć kochania się z Zaynem. Zaczął całować mój
brzuch, potem jechał w dół. Chciałam tego. Zayn zrób to ! Ale on w końcu
przestał. Podciągnął się do góry i teraz mieliśmy wzrok na tej samej wysokości.
- Coś nie tak ? - spojrzałam na niego pytająco.
- Paulla. Nie chcesz tego, nie teraz. Przyjdzie na to
odpowiedni czas. Teraz chodźmy spać, dobrze ? - powiedział przepraszająco.
- Jest coś ze mną nie tak ? - oburzyłam się. - Wiem, że nie
wyglądam jak dziewczyny z twojego środowiska. Nie jestem żadną super modelką
ani nic z tych rzeczy. Wybacz mi. - zrzuciłam go z siebie i odwróciłam się na
bok. Łzy zaczęły napływać mi do oczu.
- Zakochałem się w tobie a nie w żadnej modelce. Jesteś od
nich milion razy lepsza. Musisz tylko uwierzyć w siebie. Jesteś wspaniałą
osobą. A co do seksu, wszystko jest z tobą okej. To ja nie jestem jeszcze na to
gotowy. - leżał tuż za mną, ręką objął mnie w talii i jeszcze bliżej
przyciągnął do siebie. - A teraz już śpij kochanie.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Biegłam wąskim korytarzem. Uciekałam przed kimś lub przed
czymś jeszcze nie byłam pewna co to. Dobiegłam do ślepego zaułku. Co teraz ?!
Co do jasnej cholery ?! To coś było coraz bliżej. Hałas jaki wydawała osoba
stojąca na wprost mnie był ogromny. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zaczęłam
krzyczeć. Krzyczałam ile sił w piersi, ale nikt mnie nie słyszał. Czarna postać
była coraz bliżej. Rzuciła małym woreczkiem w ścianę, z którego wyleciał dziwny
proszek. Nie wiem co się stało. Byłam przyparta do muru, a przede mną stał
jakiś napakowany chłopak. Nie wiedziałam kim jest. Krzyczałam ! Błagałam go
żeby mnie puścił. Zaczął mnie dotykać. Uderzył mnie w twarz. Byłam oszołomiona.
Płakałam.
- Nie proszę zostaw mnie !!! Błagam !!
- Paulina zbudź się ! - Zayn potrząsał mną. - Proszę obudź
się !
- Zayn .. - wypowiadając to jedno słowo zaczęłam płakać.
- Tak, to ja. To tylko zły sen. - objął mnie i otarł mi łzy
z policzka.
Nie wiedząc kiedy znowu odpłynęłam w kierunku krainy
Morfeusza. Zaczęłam się wiercić na łóżku szukając Zayna, ale nigdzie go nie
było. Zastanawiałam się czy to wszystko mi się przyśniło ? Jednak w pokoju
rozległa się nieznana mi dotąd piosenka, podniosłam głowę i zobaczyłam, że
telefon mojego chłopak dzwoni. Nie zaszkodzi przecież jak odbiorę. Przyłożyłam
telefon do ucha i za nim cokolwiek powiedziałam po drugiej stronie rozległ się
krzyk.
-
Motherfucker ! Hey Zayn. Have you a plane today ? You must remember that you're
famous. No girl won't mix in your head and your life. Do you hear me ?
Chciałam coś powiedzieć, ale zatkało mnie. Słowa, które
powiedziała osoba po przeciwnej stronie dobiły mnie. Mieszałam mu w życiu ?
Psułam dobre imię Zayn'a ? Nic mi nie mówił o tym, że ma zamiar wracać dzisiaj
do domu. Po tym co wczoraj prawie zrobiliśmy chce mnie zostawić ? Wiedziałam,
że byłam dla niego tylko wakacyjną przygodą. Nawet teraz kurwa nie wiem gdzie
on jest. Ubrałam się, pościeliłam łóżko, ułożyłam jego ciuchy na fotelu. Nagle
z dołu dobiegło mnie wołanie
- Zrobiłem śniadanie. Paulla chodź na dół, wiem że nie
śpisz. - wołał pełen entuzjazmu.
Zeszłam na dół. Zayn przygotował śniadanie. To wszystko tak
pięknie wyglądało. Na samą myśl o tym jak ten oto chłopak wyglądający jak model
z okładki kultowego magazynu gotuje w mojej kuchni dla mnie, miałam gęsią
skórkę. Jednak ten telefon nie dawał mi spokoju. Nie chciałam się kłócić. Na
dodatek byłam strasznie głodna, więc stwierdziłam że poruszę ten temat po śniadaniu.
Stanął przy krześle odsuwając mi je jak prawdziwy arystokrata. Usiadłam i od
razu zabrałam się za jedzenie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że ostatni
posiłek jadłam dwa dni temu. Jak nie ma rodziców w domu to nie ma komu mnie
pilnować i potem tak wszystko wygląda. Zayn zadawał mi pytania o to co mi się
śniło, jak mi się spało. W
końcu nie wytrzymałam.
- So Zayn,
I heard that you've plane today to England. Supposedly I'm not too good for
you. What you have in your defense ? - powiedziałam ze złością w głosie.
- Jesteśmy w Polsce i tak chcę z tobą rozmawiać. Nie wiem
skąd wiesz takie rzeczy. Po pierwsze tak mam dzisiaj samolot, miałem ci
powiedzieć o tym później. Po drugie powiedz mi kto powiedział, że nie jesteś
wystarczająco dobra dla mnie a zajebie dupka. - mówiąc to odszedł od stołu i
skierował się po schodach na górę. - To wszystko.
Teraz zamierzał się na mnie obrazić ? To on ma dzisiaj
samolot do Anglii i nic mi jeszcze o tym nie powiedział. Chciał mnie tutaj tak
samą zostawić ? Myślał tylko o sobie. Jak każda pieprzona gwiazda. Ale on taki
nie był. To był mój słodki Zayn. Zrobiłby wszystko dla mnie. Ale to nie jest
wytłumaczeniem dla jego zachowania. Pobiegłam za nim po schodach. Zobaczyłam
przez uchylone drzwi do mojego pokoju, że rozmawia przez telefon. W tym samym
momencie musiał mnie usłyszeć, ponieważ się rozłączył i szedł w moim kierunku.
Chciał się do mnie przytulić, ale ja go odsunęłam od siebie.
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć ?! - krzyknęłam. - Czy ja
w ogóle coś dla ciebie znaczę ? Podobno zakochałeś się we mnie. Wczoraj było
tak cudownie, a dzisiaj dowiaduję się od jakiegoś gościa, który zjechał mnie na
samym wejściu, że mój chłopak, kurde nawet nie jesteśmy parą. Wyjeżdża sobie do
domu i zostawia mnie tutaj samą. Nie informując mnie o tym.
- Myślałem, że po tym wszystkim co się zdarzyło jesteśmy
razem i nie musimy załatwiać tego po staremu. Chciałem powiedzieć ci dzisiaj po
śniadaniu, ale mnie uprzedziłaś. Miałem zamiar także zapytać czy chcesz
pojechać ze mną. Przejdźmy do sedna mój menadżer jest zły na to, że siedzę
tutaj dłużej niż było w planach. Powinienem natychmiast wrócić do Anglii,
ponieważ mamy niedługo koncert. Moje życie wcale nie jest takie idealne jak się
wydaje. Z tobą czułem się normalnie. Nikt mi nie rozkazywał i mogłem spędzać
czas z osobą, na której cholernie mi zależy. Staram się jak mogę żebyś czuła
się przy mnie cudownie. Tylko proszę cię nie najeżdżaj ciągle na mnie. Jestem
zwykłym człowiekiem, który popełnia błędy. - mówił to i słychać było lekkie
zdenerwowanie w jego głosie.
- Zayn, ja przepraszam. Po prostu cała sytuacja jest dla
mnie nowa. Nigdy nie byłam dziewczyną super sławnego piosenkarza. Nie wiem za
bardzo jak się odnaleźć. To wszystko jest moją wina. Zawsze wszystko zepsuje.
Na prawdę nie chcę się z tobą kłócić. Rozumiem to, że musisz wrócić do domu.
Fani czekają. - powiedziałam to i usiadłam na łóżku.
Powtarzałam sobie, że nie będę płakać. Jednak nie panowałam
nad tym i mokre kropki pojawiły się na moim policzku. Zdałam sobie właśnie
sprawę z tego, że jak on wyjedzie to wszystko między nami się skończy. Nie
będzie chciał być z dziewczyną oddaloną od niego tysiące kilometrów. Jeśli ktoś
by się dowiedział o naszym związku to pewnie miałby przerąbane. Chłopak usiadł
obok mnie na łóżku i zapytał.
- Chcesz żebym jechał ?
- Zadaje pan głupie pytania panie Malik. - odpowiedziałam
niekobieco wycierając łzy w rękaw.
- Mogę zabrać cię ze sobą. Paulla jedno twoje słowo a
jedziesz ze mną do Anglii. Poznasz resztę zespołu, wszystkim cię przedstawię.
Nawet usłyszysz na żywo jak śpiewa twój przystojny chłopak. - zaśmiał się
wypowiadając te słowa i otarł mi resztę łez z policzka.
Ja też nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmiechem.
Usiadłam na nim i wpatrywałam się w jego brązowe oczy. Przejechałam dłonią po
jego policzku i czułam jak jego delikatny zarost kłuje. Pocałowałam go
delikatnie w usta i przytuliłam się do niego najmocniej jak tylko umiałam.
- Chciałabym. Naprawdę chciałabym, ale moje życie jest tutaj
a twoje tam. Wiesz co ? Z chęcią schowałabym cię do mojej szafy i nigdzie nie
wypuszczała, ale musi pan uszczęśliwiać świat. Poza tym gdybym tak zrobiła to
chyba każda directioner w mieście rzuciłaby się na mnie.
- Dalej jesteśmy razem. To że pojadę do Anglii niczego nie
zmieni, prawda ? Powiedz, że to niczego nie zmieni. Obiecaj mi ! - krzyknął
Zayn.
- Nie zmieni, nie zmieni. - pocałowałam go ponownie tym
razem bardziej gwałtownie. - Nie zmieni.
- Będę do ciebie dzwonić i pisać. Przyjadę jak najszybciej.
Obiecuję. Załatwię ci bilety na nasz koncert i przepustkę VIP. Mam nadzieję, że
zobaczymy się wcześniej niż na koncercie. I pamiętaj, jesteś moja. Jesteś moją
kochaną dziewczyną Paulla i nikt i nic tego nie zmieni. - spojrzałam na niego a
w jego oczach pojawiły się łzy.
Nie płakał, ale widać że faktycznie przejął się tym, że musi
mnie zostawić. Naprawdę znaczyłam coś dla Zayn'a Malika. Nie wiedziałam na ile
ma zamiar wyjechać, ani nie wiedziałam kiedy mają koncert. Siedzieliśmy tak
przez dłuższą chwilę, przytuleni do siebie ciesząc się swoim zapachem i
dotykiem ciał. W końcu zeszłam z jego kolan i podeszłam do toaletki. Leżały tam
nasze zdjęcia zrobione wtedy kiedy spotkaliśmy się po raz drugi. Oczywiście nie
wyglądał na tym zdjęciu jak on, bo miał maskę na twarzy i perukę ale chciałam
żeby miał jedno takie zdjęcie. Podeszłam do niego i wręczyłam mu je. Uśmiechnął
się i gestem wskazał mi żebym poczekała. Wyszedł z mojego pokoju i poszedł
chyba do kuchni. Nie zajęło mu to długo, ponieważ zaraz był z powrotem. W ręku
trzymał małe opakowanie, otworzył je i wyjął ze środka łańcuszek, a dokładniej
pół złotego serca na którym pisało „Zayn”. Kazał mi się odwrócić i zapiął mi go
na szyi. Odwróciłam się i za nim coś powiedziałam on wsadził rękę pod koszulkę
i wskazał na swój łańcuszek. Drugą połówkę mojego serca, na którym pisało
„Paulla”. Chciałam coś powiedzieć, ale tym razem przyłożył mi palec do ust.
- Dałem ci drugą część serca, ponieważ oznacza to, że bez
siebie jesteśmy tylko marnymi ludźmi, którzy stąpają po tej ziemi bez żadnych
perspektyw. Za to kiedy jesteśmy razem tworzymy piękną całość. - mówiąc to jego
oczy były wypełnione miłością. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam od niego te
słowa. - Kocham Cię Paulla.
- Ja też Cię kocham Zayn. - powiedziałam to składając
ostatni pocałunek na jego ustach.
Jak zwykle najlepiej :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga i wchodzę tu codziennie!
OdpowiedzUsuńNo Paulla, ładnie, ładnie.
OdpowiedzUsuńObiecałam że w końcu przeczytam Twój blog,
I za pierwszym razem przeczytałam 8 rozdziałów.
Czekam na kolejne ;)
~ M.K.
Ps. Wracaj na zumbe.
Stefanem spod monopolowego.
OdpowiedzUsuńhahaha ale pojechał xD
szybciutko z nich się parka zrobiła, ale suodko lece dalej ;D
@znaleziona69