czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 15

(Zayn)


Leżałem w pokoju gościnnym wpatrując się w sufit. Nie wiem ile czasu minęło odkąd wyszedłem z Pauliny pokoju. Noc była zimna. Nie mogłem objąć jej ramieniem i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, bo to ja teraz nawaliłem i przeze mnie tak się stało. Kiedy wyrzuciła mnie z pokoju różne emocje panowały na jej twarzy strach, smutek, złość, żal, zawód. Zawiodłem ją. Mieliśmy być idealną parą. Obiecałem jej, że jej nie zranię po raz drugi i będzie szczęśliwa. Jednak ona też zawaliła. Wyszła w czasie przyjacielskiego spotkania w knajpce i poszła biegać z jakimś lalusiowatym chujem. Czasami zastanawiam się czy nie byłoby jej lepiej beze mnie. Teraz większość czasu się nie odzywaliśmy do siebie niż spędzaliśmy przepiękne dni. Może po prostu się spakuję zostawię kartkę i wyjadę ? Nie. Wybij to sobie z głowy Zayn ! Tak robią tylko tchórze.
Obróciłem się na bok i próbowałem zasnąć. Podobno liczy się owieczki i wtedy jest łatwiej. Serio ?! Gówno prawda doliczyłem do stu i dalej nie chce mi się spać. Wierciłem się. Przerzuciłem się na drugi bok i ujrzałem postać stojącą w drzwiach. Czy ja mam zwidy i widzę duchy ?! Momentalnie się podniosłem żeby mieć lepszy widok. 

- Mogę wejść ? - zapytała Paulla.

- Proszę. Usiądź. - przesunąłem się żeby zrobić jej trochę miejsca.

Myślałem, że chcę pogadać ale zamiast tego przytuliła się do mnie i zaczęła płakać. Tak głośno płakała. Jedyny co mogłem zrobić to przyciągnąć ją jeszcze bliżej siebie.

- Ciii kochanie. Wszystko będzie dobrze. - pocałowałem ją w czoło i delikatnie położyłem nas na łóżko.

Nic więcej się nie odezwała tego dnia. Przytulałem ją zapewniając, że już jest dobrze. Płakała jeszcze trochę. Nie jestem pewien ile dokładnie. 



(Paulla)


Łóżko bez Zayn'a wydawało się strasznie wielkie, puste i zimne. Tak pokłóciliśmy się, ale nie mogłam długo się na niego gniewać. Byliśmy parą. W życiu każdego z nas są lepsze i gorsze momenty. Ważne jest jednak to, żebyśmy potrafili przebaczać. A wtedy nasze życie stanie się piękniejsze. Wmawiałam sobie przez jakiś czas, że jeśli usłyszy mój płacz to przyjdzie do mnie sam. Najwidoczniej do niego bardzo mocno dotarło to, że ma mi dać spokój już dzisiaj. Tak. Znowu to ja okazałam się mięczakiem, ale po prostu chciałam się teraz do niego przytulić. Chciałam spać z nim. Marzyłam o tym, żeby mnie przytulił i w jednej chwili wszystkie problemy rozwiałyby się jak pył na wietrze. Kiedy poszłam do pokoju gościnnego nie miałam w zanadrzu płaczu. Nie wiem dlaczego moja głowa nie współpracowała z sercem. Nie kontrolowałam tego. Za to Zayn zachował się tak jak każdy mężczyzna powinien. Był taki cudowny nawet jak byłam na niego zła.




(Zayn)


Gdyby nie to, że obudziłem się o siódmej Paulla zaspałaby do szkoły. No tak. W nocy w końcu do mnie przyszła, ale nie zabrała telefonu. Żadna osoba nie chce opuścić rozdania świadectw ukończenia pierwszej klasy liceum. Jak ten czas szybko minął. Poznaliśmy się dziewięć miesięcy temu. Za trzy miesiące będzie dokładnie rok odkąd jesteśmy parą. Mam nadzieję, że do tego czasu nie zdążymy się pokłócić. Tak. W każdym związku muszą być kłótnie, żeby potem godzić się tak jak ja to zrobiłem wczoraj z Paullą. Teraz przyglądałem się jak słodko śpi. Wyglądała tak bardzo niewinnie. Była taka piękna. Szkoda tylko, że sama tego nie dostrzegała. Tylko ciągle mówiła, że inne dziewczyny są od niej ładniejsze. Będę musiał trochę popracować nad jej samooceną. 
Pomału zaczynała się sama przebudzać, bez żadnej mojej interwencji. Szkoda, bo miałem fajny plan na jej obudzenie. Byłem dokładnie centymetr od jej twarzy. Chyba nie wiedziała co się dzieje, bo zrobiła dziwną minę.

- Witaj kochanie. - cmoknąłem ją w usta. Zamierzałem się odsunąć, ale złapała moją głowę i przyciągnęła mnie jeszcze raz do siebie.

- Cudownie smakujesz Zen. - zachichotała.

Tak zapomniałem, że obok łóżka stał sok pomarańczowy i najwidoczniej jego smak został jeszcze w moich ustach. Przejechałem delikatnie swoją dłonią po jej policzku. Taki widok z samego rana od razu sprawiał, że chciało ci się żyć.

- Przepraszam za wczoraj. Zachowałem się jak totalny dupek. Nie chciałem cię zranić. Byłem trochę zazdrosny o tego nowego sąsiada i naprawdę się martwiłem kiedy nie wracałaś do domu. - powiedziałem. Długo oczekiwałem jej reakcji.

- Ja też przepraszam za to, że nie jestem idealną dziewczyną. - odpowiedziała z wyraźnym smutkiem w głosie.

- Dla mnie jesteś idealna. Niech już to do ciebie dotrze. Chyba, że chcesz żebym załaskotał cię na śmierć. - zaśmiałem się.

Chciała szybko uciec z łóżka, ale jej się nie udało to niestety. Zaczęła się wiercić pod moim ciężarem i błagać o litość. Była teraz taka wesoła. Zupełnie inna niż poprzedniego dnia. Taką ją chciałem oglądać. To była Paulla, którą pokochałem. 


(Niall)

Usłyszałem dziwne dźwięki w pokoju obok. Spojrzałem na zegarek. Kurwa po siódmej. Czy oni nie potrafią spać do jedenastej ?! Musieli zachowywać się jak banda nienacieszonych sobą dzieciaków. Bardzo się cieszę, że są szczęśliwi ale nie kiedy budzą mnie swoim szczęściem z samego rana. Postanowiłem zawitać do ich pokoju. Nawet nie zapukałem tylko od razu otworzyłem. Można było zobaczyć Paulinę leżącą na łóżku, a nad nią zwisał Zayn prawdopodobnie całujący ją w szyję.

- I love you but shut up ! You're like children ! It's seven, I need sleep !

Chyba nie dotarło zbytnio do nich to co mówię, ponieważ nie przestali się śmiać. Wpadłem na inny pomysł. Dobrze, że telefon zawsze miałem przy sobie. Cyknąłem im zdjęcie i powiedziałem.

- You have 5 minutes to calm down or I'll throw this pic on twitter. - zachichotałem.


(Paulla)


Niall szantażował nas tym, że wrzuci nasze zdjęcie jak Zayn leży na mnie i całuje mnie w szyję na twittera. Jakoś nie robi to na mnie wrażenia. Niech ludzie zobaczą oficjalnie, że Zayn Malik jest zajęty. Oo cholera. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jest po siódmej a ja na dziewiątą muszę być w szkole, bo przecież mam zakończenie roku.

- Zayn złaź ze mnie.

- Dlaczego ? - wydął usta.

- Mam zakończenie roku, a wyglądam jak strach na wróble. - zachichotałam.

- English please  - krzyknął Niall.

- Sorry, so today I'm finished my first year in the new school, I've only one hour to prepare to big day. - powiedziałam.

- Dobrze kochanie idź się szykować a ja jeszcze pośpię. - śmiał się.

- Spadaj ! - użyłam na nim mojego wzroku grozy i poszłam do łazienki.


Po umyciu i wysuszeniu włosów zrobiłam je karbownicą. Stwierdzam, że bardzo dobrze wyglądam. Tak w ogóle to chyba pobiłam rekord Guinessa, ponieważ zawsze zajmowało mi to dobre 45 minut. A teraz ?! Wyrobiłam się w dwadzieścia. Włosy są, makijaż jest. Teraz tylko pytanie co na siebie ubiorę. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie. Myślałam, że chłopaki poszli spać a oni stali pod drzwiami łazienki i wyśmiewali się ze mnie.

- Assholes ! - pokazałam im język i weszłam do mojego pokoju. Za drzwiami tylko słyszałam śmiech.

Co było śmiesznego w tym, że chciałam wyglądać jak najlepiej ? Wzięłam telefon i napisałam Ewie sms'a.

Wpadnij po mnie za 15 min.
Już prawie jestem gotowa.

Puściła mi tylko sygnał dając w ten sposób znać, że przeczytała sms'a ale nie ma czasu odpisać. Pewnie się szykowała. Zresztą ona jak zawsze się spóźniała i jak zawsze szykowała się na ostatnią chwilę. Dlatego daje jej wcześniej znać, pewnie jeszcze moje ogarnianie się zajmie z trzydzieści minut. Na łóżku leżało jakieś pudełko z kokardką u góry. Domyślam się od kogo jest. Zayn jak zwykle musiał mnie czymś obdarowywać. Ściągnęłam przykrywkę i zobaczyłam w środku przepiękną białą sukienkę. Cena też pewnie była przepiękna jak spojrzałam na metkę widniał na niej napis Gucci. On chyba sobie ze mnie żartuje

- Zayn  - krzyknęłam.

Wszedł momentalnie. Zdawałam sobie sprawę z tego, że stał pod drzwiami i czekał na moją reakcję.

- Tak ? - powiedział strasznie niewinnym głosem.

- Dlaczego mi kupujesz takie coś ?! Nie chcę żebyś wydawał na mnie tyle pieniędzy !

- Bo mogę Paulla. Po prostu podziękuj i ją ubierz. - odpowiedział i podszedł do mnie szarpiąc za moją brodę żeby uwolnić wargę. Nawet nie zdałam sobie sprawy, że ją przygryzam.

- Dziękuje. Jest śliczna. - przytuliłam się do niego i wskazałam mu drzwi dając mu w ten sposób do zrozumienia, że mam zamiar się przebrać.

Przez dłuższą chwilę wpatrywał się we mnie, ale w końcu odpuścił i wyszedł. Kiedy się ubierałam usłyszałam jak ktoś nachalnie naciska dzwonek na drzwi. Stwierdziłam „ja się szykuje niech oni otworzą”. Musiałam spakować jeszcze torebkę i znaleźć szpilki w szafie. Głośny trzask wywarł mnie z zamyślenia o tym, które buty powinnam ubrać. Szybko zbiegłam na dół i zobaczyłam jak Zayn przyciska Jerzego do ściany i Nialla próbującego ich rozdzielić. Z całej siły starałam się pomóc Niallowi. Było ciężko, ale nam się w końcu udało. Zayn miał rozcięty łuk brwiowy i wargę. Natomiast Jerzy najprawdopodobniej złamany nos i na dodatek podbite oko. Krew ciekła im po twarzy. Nie wiedziałam co mam zrobić. Musiałam wyprowadzić z mojego domu  sąsiada. Nie obchodzi mnie teraz co z Zaynem, miał przewagę. Niech teraz cierpi. Niall się nim zajmie. Pociągnęłam Jerzego za ramię i wyprowadziłam przed drzwi.

- Co tu się do cholery stało ?! Dlaczego się biliście ?! - starałam się zachować spokój.

- Przepraszam, ale to wina tego sukinsyna. Przyszedłem zapytać się czy nie potrzebujesz podwózki do szkoły, bo wiem że masz zakończenie roku. Później faktycznie trochę mnie poniosło, ponieważ powiedziałem mu że jest skończonym dupkiem za to jak cię potraktował. I nie jest prawdziwym facetem. Wtedy mnie uderzył. - widać było po jego oczach, że naprawdę odczuwa skruchę.


- Nie powinien się tak zachować. Poniosło go. Przepraszam cię za to. Dziękuje za propozycję, ale pojadę z Zaynem. Muszę już wracać, bo się spieszę. Jeszcze raz przepraszam. - odwróciłam się i weszłam do domu.

(Zayn)


Gdyby nie to, że Paulla nam przerwała zabiłbym skurwiela. Żaden laluś w rurkach nie będzie mi mówić, że nie jestem prawdziwym mężczyzną i nie wiem jak opiekować się własną dziewczyną. Poza tym musi wiedzieć gdzie jego miejsce. Za często się kręci wokół tego domu. Ona nie widzi tego, że on myśli tylko o tym żeby ją przelecieć i zostawić. Jest taka bezbronna i naiwna. Pewnie wierzy w każde jego słowo. Nie pozwolę na to, żeby jakiś dupek zrobił jej krzywdę. Bić też się nie umie. Ledwo co udało mu się mnie trafić. Fakt faktem rozciął mi wargę i lekko łuk brwiowy, ale to dlatego że Niall mi przeszkadzał. A teraz siedziałem na krzesełku i czekałem, aż mój przyjaciel jakoś to opatrzy.

(Paulla)


- Co ty sobie kurwa myślisz ?! Nie możesz bić moich znajomych tylko dlatego, że są bardzo uprzejmi ! - krzyczałam.

- To nie tak ! Nie będzie jakiś dupek mnie obrażał w domu mojej dziewczyny ! - odpowiedział w ten sam sposób co ja.

- Ja już mam tego dosyć. Zachowujesz się jak jakaś super gwiazda. Musisz mieć wszystko czego chcesz, rzucasz się na mojego sąsiada i jeszcze krzyczysz na mnie. Nie wiem jak mam z tobą rozmawiać. Zawsze reagujesz złością ! - mój poziom gniewu osiągnął poziom maks.

- Ostatnia, proszę. - powiedział.

- Co ostatnia ?! - krzyknęłam.

- Daj mi ostatnią szansę. Jeśli następnym razem coś spierdolę odejdę. Dam ci spokój. Ale daj mi ostatnią szansę. Kocham cię. - cała złość odpłynęła.

- Każdy zasługuje na szansę. - powiedziałam całkiem spokojnie.

- Mogę zawieźć cię na zakończenie roku a później zabrać na pucharek lodów ? - szepnął.

Nie mogłam patrzeć na niego. Wyglądał tak smutno. Naprawdę żałował tego co zrobił. Po prostu go poniosło. Najpierw uderz potem myśl. Kierował się taką zasadą. Nieważne. Podeszłam do niego i delikatnie go pocałowałam na co tylko jęknął. Kurde zapomniałam o jego wardze.

- Przepraszam.

Spojrzał tylko na mnie i tym razem to on przejął inicjatywę. Trwaliśmy tak przez dłuższą chwilę do momentu, aż nie zadzwonił ponownie dzwonek. Oderwałam się od Zayn'a i poszłam otworzyć. Oczywiście była to Ewa. Nie miałam pojęcia, że ta cała sytuacja zmarnowała nam tyle czasu. Zayn pobiegł na górę się szykować, a ja siedziałam z koleżanką popijając sok jabłkowy.

(Zayn)

Poprosiłem ja o drugą szansę. Zdawałem sobie sprawę, że przeze mnie jej życie było cięższe. W pewnym sensie je rujnowałem. Chciałem spędzić z nią ten magiczny dzień, dlatego teraz wskakiwałem w białą koszulę i spodnie od garniaka. Musiałem przecież jej dorównać. Było to trudne, ponieważ zawsze wygląda zjawiskowo. Dzisiaj szkoła mojej dziewczyny ponownie zobaczy, że chodzi ze mną. Może mieć przez to problemy i nagle zyskać fałszywych przyjaciół. Będę pomagał jej w tym przetrwać. Nigdy się nie słyszy o związkach ludzi normalnie żyjących i gwiazd. To się zdarza tak naprawdę tylko na filmach albo w jakiś książkach. Mogę się oczywiście mylić i jakieś takie pary istnieją. Jednak osobiście o nich nie wiem.

5 komentarzy:

  1. Jak zwykle najlepszy! Bardzo dobrze piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Paulla dała mu następną szansę, ale po co ten Jerzy wtrąca się w ich życie, irytuje mnie haha

    OdpowiedzUsuń
  3. super rozdział, zresztą jak wszystkie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Love this part and I'm really happy that Paulla gave him a new chance. :)

    -You're Directioner sis :D <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytane & komentarz napisany ; )

    Karbooowane włoosyy ; O

    ~M.K.
    Ps. Nie mogę się doczekać 16, "poziom 3" szykuj się na szalone dziewczyny z obroną chłopaków u boku ; )

    OdpowiedzUsuń