Nie wiedziałam co się dzieje. Podniosłam się z łóżka,
podpierając się na dłoniach i wtedy poczułam straszne pieczenie. Spojrzałam w
dół i moja ręką była zabandażowana. Wydaje mi się, że chyba trzeba zmienić ten
opatrunek, bo zaczynały się pojawiać czerwone kropeczki na nim. Był to znak, że
krew nie dawała za wygraną i ciągle leciała. Nagle usłyszałam głośne
chrząknięcie, odwróciłam się w lewo i zobaczyłam jego siedzącego jak gdyby
nigdy nic w moim fotelu.
- Zemdlałaś. Musimy jechać do szpitala, żeby zszyli ci rękę.
Rana nie wygląda groźnie, ale lepiej żeby oni się tym zajęli. Możesz mi
powiedzieć o co ci chodziło z tym, że nie wiesz kim tak naprawdę jestem ? -
zapytał z wyraźną troską chłopak.
- Dziękuję. Możesz zostawić mnie samą ? Poradzę sobie.
Wyjdź.
- Nie wyjdę stąd dopóki nie powiesz mi co jest grane ! -
frustracja w jego oczach rosła.
Chciałam się opanować, ale nie mogłam. Czułam piekielny ból
w ręce, bębniło mi w głowie i jeszcze to, że siedział sobie w moim pokoju jak
gdyby nigdy nic i obserwował jak śpię po tym jak mnie oszukał ? To znaczy nie
wiem jeszcze czy mnie oszukał, ale wszystko na to wskazuje.
- Jakie jest twoje prawdziwe imię ? - zapytałam z lekkim
podenerwowaniem.
- Mówiłem ci, że mam
na imię Jafaad i jest to moje prawdziwe imię.
- Do jasnej cholery ! Jakie jest twoje pierwsze imię ?! -
krzyknęłam.
- Po co ci to wiedzieć ?
- oburzył się.
- Widzisz. Dlatego jesteś cholernym oszustem ! Wyjdź z
mojego domu
- Ale Paulla ..
- Wyjdź !
Wstał, podszedł do mojego łóżka złożył niewinny pocałunek na
moim czole i wyszedł. Nawet się przed tym nie broniłam. Wiedziałam, że to jest
pewnie ostatni raz kiedy go widzę. Znowu zaczęłam płakać, nie miałam już na nic
siły. Po długich minutach płakania, w końcu się mogłam spokojnie położyć i iść
spać.
--------------------------------------------------------------------------------------
Odkąd ostatni raz go widziałam minęły dwa tygodnie. Od
tamtego momentu byłam jakaś inna. Jakby nieobecna. Nie chciałam jeść, całe dnie
spędzałam w swoim pokoju z nikim praktycznie nie rozmawiałam. Wiedziałam, że
pochopnie go oceniłam. Nie chciałam teraz się wykręcać, ale poniosło mnie
wtedy. Co jak Ewa nie miała racji i jest on zupełnie kimś innym ? A ja bez
żadnego konkretnego powodu nakrzyczałam na chłopaka, który okazywał mną
zainteresowanie. W tym momencie moje życie było kompletnie bez sensu.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nic nie odpowiedziałam z nadzieją, że osoba
stojąca za nimi zrozumie, że nie mam ochoty z nikim rozmawiać i sobie pójdzie.
Jednak pukanie było tak natarczywe, że musiałam podnieść się z łóżka i
otworzyć. W progu stała Ewa z opakowaniem lodów o smaku śmietankowym. Jej
spojrzenie mówiło samo za siebie, że waha się nad wejściem do środka. Odsunęłam
się od drzwi, żeby zrobić jej przejście. Weszła i usiadła na łóżku. Otworzyła
torebkę i wyciągnęła z niej kopertę. Pokazała mi żebym przyszła do niej.
Wzięłam kopertę.
- Co to jest ? - spytałam wyraźnie zdziwiona.
- Otwórz, wydaje mi się że tylko w takim sposób mogę Ci się
zrekompensować.
Popatrzyłam na nią pytająco po czym otworzyłam kopertę. Były
w niej zdjęcia. Zdjęcia zrobione na koncercie, na którym wspólnie byłyśmy z
Jafaad'em. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Od tamtego momentu, kiedy wyrzuciłam go
z mojego pokoju nie oglądałam żadnych naszych wspólnych zdjęć. Wzięłam pudełko
lodów, które leżało na ziemi i zaczęłam je jeść.
- Chcesz ?
- W końcu to są moje lody. - zachichotała.
- A potem dupa rośnie. - zaśmiałam się.
Siedziałyśmy tak, jedząc lody i rozmawiając o wszystkim jak
i o niczym. Nie pamiętam kiedy ostatni raz czułam się tak dobrze.
(Jafaad)
Minęły dwa tygodnie odkąd nie rozmawiałem z Paullą. Co ja
takiego zrobiłem ? Nie miałem zielonego pojęcia. Przecież dni, które razem
spędzaliśmy były niezwykłe. Czy ona tego nie czuła ?
Ale słowa „ jak mogę ci ufać jak nawet nie wiem kim tak
naprawdę jesteś ?!” dały mi dużo do myślenia. To prawda nie powiedziałem jej
jak naprawdę mam na pierwsze imię, ale to dlatego że potrzebuję odpoczynku.
Chcę żeby polubiła mnie za to kim jestem a nie za to jak mam na imię. Do
cholery jasnej ! Miała polubić mnie za to jaki jestem a nie za to kim jestem !
Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłem jakiś normalny posiłek. Siedziałem w
hotelowym pokoju, rozmyślając o tym co by było gdybym jej powiedział. Nie
mogłem. Jeszcze było na to za wcześnie. Telefon zaczął mi dzwonić. Poszedłem do
pokoju obok, bardzo poirytowany.
- What ?
- Hey. Are you still there ? - zapytał mnie Lou.
- Yes. -
krzyknąłem.
- Chill
out. I have hope that everything's gonna be alright. Bye – odpowiedział
mi wyraźnie zatroskany.
- Bye bye.
Już nie wiedziałem co mam robić. Za niedługo moje wakacje
dobiegną końca i będę musiał wrócić do Bradford, a potem z chłopakami do Londynu.
Ciężko mi się przyznać do tego, ale strasznie mi zależy na tej małej. Jest w
niej coś takiego. Coś co sprawia, że każdy dzień staje się lepszy. Nie jestem w
stanie tego nazwać. Nigdy kogoś takiego nie spotkałem. Muszę coś z tym zrobić.
(Paulla)
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół i
zobaczyłam, że w domu nikogo nie ma. Cholera ! Która jest godzina ?! Jedenasta
! Pięknie znowu opuszczę szkołę, zaspałam. I to bardzo zaspałam. No ale kto się
o tej porze dobija do mojego domu ?! Jestem w samej piżamie. Kurde. Pobiegłam
na górę. Zarzuciłam szybko na siebie spodnie dresowe i podkoszulek. Zbiegłam z
powrotem na dół, międzyczasie krzycząc „chwila”. Przejrzałam się jeszcze w
lusterku. Musiałam sprawdzić czy nie przestraszę osoby po drugiej stronie, moim
porannym wyglądem. Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam, że Jafaada. Normalnie
mnie zamurowało. Nie umiałam wydusić z siebie ani jednego słowa. Myślałam, że
już wrócił do siebie do Anglii i o mnie zapomniał. Wakacyjna miłość się
skończyła. No albo po prostu obraził się po tym jak ostatnio na niego
nakrzyczałam. Zobaczył moją zdziwioną minę i spytał.
- Mogę wejść ?
- Yyy … tak. Wejdź.
Przesunęłam się robiąc mu trochę miejsca. Staliśmy tak
przyglądając się sobie przez dłuższą chwilę. Naprawdę za nim tęskniłam. Muszę
przyznać, że przywiązałam się do niego. Wyciągnął ku mnie rękę. Złapałam za
nią, a on momentalnie przyciągnął mnie do siebie. Staliśmy tak wtuleni w
siebie. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Zaraz ! Przecież on jest
kłamcą ! Nie możesz teraz o wszystkim
zapomnieć. Prawdopodobnie cię oszukał. Ta myśl w końcu do mnie dotarła. Momentalnie
odsunęłam się od niego i powiedziałam.
- Nie, nie mogę. Nie potrafię.
- Przyszedłem dać Ci tylko to.
Podał mi coś zawiniętego w ozdobny papier z kokardką na
górze. Nie było to duże, ale małe też nie.
Wydawało mi się, że są to jakieś czekoladki, ponieważ opakowanie było
prostokątne. Za nim się zorientowałam Jafaad wyszedł. Nie zdążyłam mu nic
odpowiedzieć. Podbiegłam do drzwi i je otworzyłam. Nie zdążyłam. Jego już nie
było. Pobiegłam na górę zatrzaskując za sobą drzwi. Położyłam się na łóżku
zastanawiając się po co on tutaj w ogóle przyszedł. Patrząc na to z drugiej
strony cieszyłam się, że w końcu zrobił coś w tym kierunku. No ale nie musiał
przynosić mi prezentu. Właśnie. Gdzie to jest ? Zobaczyłam, że podarunek od
niego leży na biurku. Podeszłam do tego i zabrałam się za odpakowywanie. To co
zobaczyłam poraziło mnie. Była to książka, którą kupił na naszym drugim
spotkaniu z autentycznym autografem Zayna Malika. Nie wierzyłam w to. Cały
świat mi się zawalił. A jednak. Okłamał mnie. Na pewno musiał mieć jakiś powód.
Spędziłam tyle czasu z Zaynem z One Direction ?! Jeszcze wyrzuciłam go z mojego
domu ?! Każda ich fanka chyba poćwiartowałaby mnie za to. Ale nie ! Dosyć tego
! Żaden chłopak nie będzie mnie oszukiwać. Nie obchodzi mnie czy jest Zaynem
Malikiem czy może Jamesem Bondem. Nie pozwolę sobie na to ! Rzuciłam książkę o
ścianę. Wypadła z niej koperta zaadresowana „Paulla”. Nie spodziewałam się, że
zostawi mi jeszcze jakiś dodatkowy liścik.Podniosłam kopertę z ziemi i zaczęłam
czytać.
Nie wiem od czego mam zacząć. Wiem, że schrzaniłem
całą tą sprawę. Naprawdę chciałem Ci powiedzieć, ale nie
mogłem.
Chodzi o to, że potrzebowałem czegoś normalnego. Chciałem
odpocząć
od bycia sławnym. Mieliśmy trzy miesiące na odpoczynek.
Wybrałem to miejsce, bo wiedziałem że tutaj będę bezpieczny.
W pewnym sensie.
Nie chciałem żebyś odbierała mnie jako Zayna Malika z 1D.
Chciałem żebyś polubiła mnie za moją osobowość, a nie
pryzmat
sławy i pieniędzy. Po tym wspaniałym czasie, który razem
spędziliśmy
zrozumiałem, że jesteś inna od wszystkich dziewczyn.
Po tym całym doświadczeniu, wiedziałem że mogłem Ci powiedzieć.
To wszystko nie miałoby dla Ciebie znaczenia.
I'm a
fucking asshole. I don't know what should I do. Spierdoliłem, wiem.
Naprawdę Cię przepraszam. Nie będę więcej sprawiał Ci
przykrości.
Wieczorem wracam do Anglii.
Na zawsze pozostaniesz w moim sercu.
Zayn Malik
Nie zorientowałam się kiedy słone łzy zaczęły kapać na list
od … Przeczytałam jeszcze raz podpis „Zayn Malik”. Dostałam list z
przeprosinami od Zayna ?! Nie mógł mi powiedzieć, bo nie chciał żebym spędzała
z nim czas przez jego pieniądze i sławę ? Poza tym chciał się ukryć i odpocząć
? To prawda, że sławne osoby nie miały ani chwili czasu na jakikolwiek
odpoczynek. Ale nie musiał mnie okłamywać. Jeszcze więcej łez pojawiło się na
moich policzkach. Podniosłam książkę i spojrzałam na nią. Na okładce była wielka
głowa Rumuna. No dobrze, był Zaynem ale jak wyjaśni mi to że ma inny kolor
włosów i ta twarz ? Głupia ! Pewnie miał perukę. Co ja powinnam zrobić ?
Przyszedł do mojego domu chłopak odpowiedni dla mnie z książką zawierającą
wszystkie informacje o nim i listem z przeprosinami. Dzisiaj wraca do Anglii.
Mam go stracić na zawsze ? No tak oczywiście nie wiąże się to z tym, że jak
przyjmę te przeprosiny to będziemy razem. No, ale może zostanie. Wyciągnęłam
telefon i zadzwoniłam po Ewkę. Powiedziała, że będzie za pięć minut. Właśnie
one minęły, a jej dalej nie było. Chodziłam po pokoju w tą i z powrotem. Nagle
usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół jak poparzona. Nie wiem ile czasu tak siedziałyśmy i
rozmawiałyśmy o tym. Po wszystkim Ewa wstała i zaczęła ubierać buty.
- Gdzie ty się wybierasz ? - zapytałam zdziwiona.
- Jest dwunasta. Za godzinę mamy autobus w kierunku
Pyrzowic, a za dwie godziny twój chłopak ma ostatni samolot stąd do domu. Więc
radziłabym ci się ogarnąć i pędzić na lotnisko. - powiedziała z wielkim
entuzjazmem Ewa.
- Ale .. - nie zdążyłam nic więcej powiedzieć, bo dziewczyna
stojąca obok weszła mi w zdanie.
- Nie ma żadnego ALE ! Widzę jak o nim myślisz i widziałam
jak było ci przez dwa tygodnie źle. To jest twoja jedyna szansa. Więc rusz
łaskawie swoje cztery litery nim będziesz żałować wszystkiego do końca życia.
No ruchy ! - krzyczała.
Bez żadnych więcej pytań, wzięłam torebkę, ubrałam buty i
wyszłyśmy z domu. Nie chciałam żeby moja historia z nim tak się skończyła. W
życiu nie zawsze jest happy end, ale ja postaram się żeby tym razem w moim był.
jeski normalnie zaczełam płakać...masz talent do pisania <3
OdpowiedzUsuńwiedziałam, że będzie super :D mam nadzieję, że Paulla zdąży na to lotnisko...
OdpowiedzUsuńuwielbiam tego bloga <3 proszę cię, niech wszystko dobrze się potoczy!
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze piszesz :) Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa, kiedy widze, że dodałaś nowy rozdział haha
OdpowiedzUsuńPraktycznie co godzinę tutaj wchodzę z nadzieją na następny rozdział ! Dziękuję!
OdpowiedzUsuńKocham twoje opowiadanie!
OdpowiedzUsuńRządzisz Paulla ! ;) M.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam , a kiedy następny rozdział ? ;) Bo ja już się nie mogę doczekać !!!!
OdpowiedzUsuńZ zachwytu aż mi brakuje słów ! pięknie <3
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze, prawda? Proszę, powiedz, że będzie dobrze :( Bo ja tu umieram ze strachu haha
OdpowiedzUsuńMusi być dobrze !
OdpowiedzUsuńJakie piękne *,* Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze.
OdpowiedzUsuńWciągające strasznie :)
OdpowiedzUsuńLiścik Malik? Really? Jakie to słodkie i romantyczne <3 (nie włączyłam sobie muzyki, jaka ja bad haha)
OdpowiedzUsuńTaki sobie romantyczny Malik :D
UsuńO boże ZAYN ♥ to takie kochane leć Paulla leć może zdążysz :D
OdpowiedzUsuńKOCHAM
@znaleziona69