wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 1

Stałam na przystanku czekając już od dwudziestu minut na autobus. Oczywiście jak trzeba gdzieś szybko jechać to wtedy się muszą spóźniać. Rodzice mówili mi „pójdziesz do szkoły do innego miasta, zaczniesz narzekać na miejskie środki transportu”, ale jak zwykle uparcie twierdziłam, że dojazdy będą najmniejszym problemem. Przeliczyłam się. Jednak nie zamierzam się do tego przyznać, iż mieli rację. Na szczęście muzyka umilała mi te cholerne minuty. Byłam już grubo spóźniona do szkoły. Czasem faktycznie zastanawiałam się po co wybrałam tą szkołę tak daleko. No, ale trudno. Na zmiany już niestety za późno. Wytrzymałam pół roku dam radę wytrzymać jeszcze dwa i pół. Już miałam sobie odpuścić i wrócić do domu, ale akurat podjechał mój upragniony środek transportu. Jeśli nie przyjechałabym to pewnie ta głupia baba z polskiego zabiłaby mnie na samym wejściu. Czasem wydaje mi się, że uwzięła się na mnie. Na początku roku rzekomo twierdziła, że nie faworyzuje żadnych uczniów. Jednak już po dwóch tygodniach było widać kto będzie mieć u niej przekichane do końca. Kierowca otworzył drzwi i weszłam do środka. Całe szczęście, że o tej godzinie nie było prawie nikogo w autobusie i spokojnie mogłam sobie usiąść i coś powtórzyć. Jakby tak zachciało jej się mnie zapytać, bo przecież czemu by nie. Usiadłam pod oknem, poprawiłam grzywkę i wyciągnęłam zeszyt. Jeszcze głośniej włączyłam muzykę na słuchawkach, żeby nie słyszeć wywodów moherowych beretów na temat dzisiejszej młodzieży. Pomału zaczyna to już się robić nudne, jak ciągle narzekają na to że jesteśmy niewychowani, ponieważ nie ustąpimy im miejsca. Wielkie panie, które co niedzielę są w pierwszych ławkach w kościele a po mszy już obgadują siebie nawzajem, która to jest lepsza i której dziecko więcej osiągnęło. Droga do szkoły niemiłosiernie mi się dłużyła. Wiedziałam, że i tak już nie było mnie na dwóch pierwszych lekcjach, ale to przez ten cholerny ból brzucha. Chciałam chociaż dojechać na następne, żeby nie mieć takich dużych zaległości. Oczywiście moja mama mówiła, żebym została w domu i otóż to nie posłuchałam jej. A teraz znowu zaczynało mnie mdlić w środku. Kiedy wysiadałam z autobusu zaczęło padać. Wiedziałam, że będzie to mój pechowy dzień. Nie miałam parasola ani niczego czym mogłabym uchronić się przed deszczem. Miałam tylko moje nowe conversy i cieniutką kurteczkę. A deszcz lał coraz mocniej. Szłam szybkim krokiem do szkoły, nie widząc nic po drodze. Nie wiedziałam co się dzieje, poczułam tylko jak dobiłam do czegoś twardego i przewróciłam się tłukąc sobie przy tym tyłek. 

- Co jest do cholery ?! - krzyknęłam.

Krople deszczu spadały mi na twarz i włosy, jednocześnie burząc przy tym moją fryzurę. I tak była już wystarczająco beznadziejna. Zobaczyłam dużą męską dłoń wyciągniętą w moim kierunku. Nie namyślając się długo, ponieważ i tak już byłam przemoczona do suchej nitki podałam mu rękę. Obcy chłopak pomógł mi wstać i zaraz się zaczerwieniłam. Chłopak  odsunął się lekko do tyłu robiąc przepraszającą minę.

- I'm so sorry.

Po chwili zmieszałam się, nie wiedziałam czy on ze mnie żartuje i mówi po angielsku czy faktycznie jest obcokrajowcem. Obstawiam, że to drugie ponieważ urodą to on grzeszył. Nie mówię, że w Polsce nie mamy przystojnych facetów. Ten chłopak się różnił. Nie miał rurek ani dresów. A to w naszym kraju ostatnimi czasami stało się bardzo modne. Wyglądał normalnie. Miał zwykłe czarne spodnie, takie same trampki jak ja, białą koszulkę w serek i skórzaną czarną kurtkę. Po długiej chwili zorientowałam się w końcu, że nic nie odpowiedziałam na jego przeprosiny.

- Don't worry. I'm okay. I'm only soaked. Stupid rain. Do you speak Polish ?

Sprawiłam, że się roześmiał pokazując przy tym swój śnieżnobiały uśmiech. Było coś w tym chłopaku, co mnie zadziwiło.


- Tak mówię trochę po polsku. Bardzo przepraszam, ale nie widziałem cię. Pozwól, że jakoś się zrekompensuję i pójdziemy kupić ci jakieś suche ciuchy oraz zaproszę cię na kawę. Co ty na to ?

Byłam zupełnie zdziwiona jego słowami „kupię ci jakieś suche ciuchy ”. Zabrzmiało to tak jakbym była jakąś galerianką. I nagle pojawiły mi się w głowie słowa z filmu „zrób mi loda kupię ci dżinsy”. Wykluczone ! Żaden obcy chłopak nie będzie kupować mi ciuchów. No ale z tej kawy to może skorzystam ? Nie ! Nie mogę przecież ! Muszę iść do szkoły. A on właśnie stwierdził, że nie stać mnie na to żebym sama sobie kupiła ciuchy. Co za palant. Mimo, że jego wygląd powaliłby każdą dziewczynę w mieście, nie miałam zamiaru nigdzie z nim iść.

- Stać mnie na to żebym kupiła sobie sama ciuchy. Nie skorzystam z twojej propozycji. - wykrzyknęłam.

- Przepraszam, nie tak to miało zabrzmieć. Po prostu uważam że to przeze mnie jesteś mokra i nie sądzę żebyś miała w torebce jakieś rzeczy na przebranie. Z tego co mi się wydaje to idziesz do szkoły, prawda ? Może jednak dasz się na to namówić. Zwykła kawa na przeprosiny ? - zachęcał.

Nie wiedziałam co mam zrobić. Wpatrywał się we mnie tymi przeszywającymi, głębokimi brązowymi oczami. Tak to moje ulubione. Miałam mętlik w głowie. Jednak faktycznie miał rację. Nie mogłam, przecież pójść do szkoły wyglądając jak zmokła kura. Nawet nie zdążyłabym wrócić do domu, żeby się przebrać. Wiedziałam, że pewnie będę tego żałować, ale przystałam na jego propozycję.

- Dobrze, ale sama sobie kupię jakieś rzeczy. A ty mi postawisz tylko kawę.

- Widzę nie namówię cię na zmianę zdania. Dobrze, w takim razie chodźmy. - roześmiał się i podał mi rękę.

Nie wiem czemu, ale podałam mu moją. Szłam właśnie przez ulicę z obcym chłopakiem za rękę, z bradfordzkim akcentem, zupełnie nieświadoma niczego.

14 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że to będzie dobre djdbdbxjsbxkshs
    Mogłabyś mnie informować o następnych rozdziałach?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, super , super, super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moją opinię w prawdzie już znasz, ale nic się nie stanie jak powtórzę:) ZAJEBISTE ! I oby tak dalej. M

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero 1 rozdział a już to uwielbiam :D
    Mam kilka pomysłów kto może być tym tajemniczym chłopakiem haha
    Czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiste *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulla nieźle wybrnęła, już myślałam że będzie niezręcznie xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeeej *.* już się zakochałam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nienawidzę jej! ;____; jak mogła wygrać życie?! To powinnam być ja XD
    Ale tak serio! To jest czadowe!!!!! Masz talen!

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko, jakie zazdro XD też chcę tak sobie spotkać Zayna! XD a tak to super!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahhaa ale propozycje xD
    fajnie fajnie *.*

    czytam dalej :D
    @znaleziona69

    OdpowiedzUsuń
  13. ,, - Jak kupisz mi jeansy, to zrobię Ci loda.
    - Chyba Cię pojeba*o, dziewczynko."
    Przepraszam, musiałam hahaha. Rozdział świetny. :D
    Jeśli masz trochę wolnego czasu to zapraszam do siebie i liczę na szczerą opinię. xx
    http://family-affair-fanfiction.blogspot.com/
    ~ @blueberryloveme

    OdpowiedzUsuń