Stałam na przystanku czekając już od dwudziestu minut na
autobus. Oczywiście jak trzeba gdzieś szybko jechać to wtedy się muszą
spóźniać. Rodzice mówili mi „pójdziesz do szkoły do innego miasta, zaczniesz
narzekać na miejskie środki transportu”, ale jak zwykle uparcie twierdziłam, że
dojazdy będą najmniejszym problemem. Przeliczyłam się. Jednak nie zamierzam się
do tego przyznać, iż mieli rację. Na szczęście muzyka umilała mi te cholerne
minuty. Byłam już grubo spóźniona do szkoły. Czasem faktycznie zastanawiałam
się po co wybrałam tą szkołę tak daleko. No, ale trudno. Na zmiany już niestety
za późno. Wytrzymałam pół roku dam radę wytrzymać jeszcze dwa i pół. Już miałam
sobie odpuścić i wrócić do domu, ale akurat podjechał mój upragniony środek
transportu. Jeśli nie przyjechałabym to pewnie ta głupia baba z polskiego
zabiłaby mnie na samym wejściu. Czasem wydaje mi się, że uwzięła się na mnie.
Na początku roku rzekomo twierdziła, że nie faworyzuje żadnych uczniów. Jednak
już po dwóch tygodniach było widać kto będzie mieć u niej przekichane do końca.
Kierowca otworzył drzwi i weszłam do środka. Całe szczęście, że o tej godzinie
nie było prawie nikogo w autobusie i spokojnie mogłam sobie usiąść i coś
powtórzyć. Jakby tak zachciało jej się mnie zapytać, bo przecież czemu by nie.
Usiadłam pod oknem, poprawiłam grzywkę i wyciągnęłam zeszyt. Jeszcze głośniej
włączyłam muzykę na słuchawkach, żeby nie słyszeć wywodów moherowych beretów na
temat dzisiejszej młodzieży. Pomału zaczyna to już się robić nudne, jak ciągle narzekają
na to że jesteśmy niewychowani, ponieważ nie ustąpimy im miejsca. Wielkie
panie, które co niedzielę są w pierwszych ławkach w kościele a po mszy już
obgadują siebie nawzajem, która to jest lepsza i której dziecko więcej
osiągnęło. Droga do szkoły niemiłosiernie mi się dłużyła. Wiedziałam, że i tak
już nie było mnie na dwóch pierwszych lekcjach, ale to przez ten cholerny ból
brzucha. Chciałam chociaż dojechać na następne, żeby nie mieć takich dużych
zaległości. Oczywiście moja mama mówiła, żebym została w domu i otóż to nie
posłuchałam jej. A teraz znowu zaczynało mnie mdlić w środku. Kiedy wysiadałam
z autobusu zaczęło padać. Wiedziałam, że będzie to mój pechowy dzień. Nie
miałam parasola ani niczego czym mogłabym uchronić się przed deszczem. Miałam tylko
moje nowe conversy i cieniutką kurteczkę. A deszcz lał coraz mocniej. Szłam
szybkim krokiem do szkoły, nie widząc nic po drodze. Nie wiedziałam co się
dzieje, poczułam tylko jak dobiłam do czegoś twardego i przewróciłam się tłukąc
sobie przy tym tyłek.
- Co jest do cholery ?! - krzyknęłam.
Krople deszczu spadały mi na twarz i włosy, jednocześnie
burząc przy tym moją fryzurę. I tak była już wystarczająco beznadziejna.
Zobaczyłam dużą męską dłoń wyciągniętą w moim kierunku. Nie namyślając się
długo, ponieważ i tak już byłam przemoczona do suchej nitki podałam mu rękę.
Obcy chłopak pomógł mi wstać i zaraz się zaczerwieniłam. Chłopak odsunął się lekko do tyłu robiąc
przepraszającą minę.
- I'm so sorry.
Po chwili zmieszałam się, nie wiedziałam czy on ze mnie
żartuje i mówi po angielsku czy faktycznie jest obcokrajowcem. Obstawiam, że to
drugie ponieważ urodą to on grzeszył. Nie mówię, że w Polsce nie mamy
przystojnych facetów. Ten chłopak się różnił. Nie miał rurek ani dresów. A to w
naszym kraju ostatnimi czasami stało się bardzo modne. Wyglądał normalnie. Miał
zwykłe czarne spodnie, takie same trampki jak ja, białą koszulkę w serek i
skórzaną czarną kurtkę. Po długiej chwili zorientowałam się w końcu, że nic nie
odpowiedziałam na jego przeprosiny.
- Don't
worry. I'm okay. I'm only soaked. Stupid rain. Do you speak Polish ?
Sprawiłam, że się roześmiał pokazując przy tym swój
śnieżnobiały uśmiech. Było coś w tym chłopaku, co mnie zadziwiło.
- Tak mówię trochę po polsku. Bardzo przepraszam, ale nie widziałem
cię. Pozwól, że jakoś się zrekompensuję i pójdziemy kupić ci jakieś suche
ciuchy oraz zaproszę cię na kawę. Co ty na to ?
Byłam zupełnie zdziwiona jego słowami „kupię ci jakieś suche
ciuchy ”. Zabrzmiało to tak jakbym była jakąś galerianką. I nagle pojawiły mi
się w głowie słowa z filmu „zrób mi loda kupię ci dżinsy”. Wykluczone ! Żaden
obcy chłopak nie będzie kupować mi ciuchów. No ale z tej kawy to może
skorzystam ? Nie ! Nie mogę przecież ! Muszę iść do szkoły. A on właśnie
stwierdził, że nie stać mnie na to żebym sama sobie kupiła ciuchy. Co za
palant. Mimo, że jego wygląd powaliłby każdą dziewczynę w mieście, nie miałam
zamiaru nigdzie z nim iść.
- Stać mnie na to żebym kupiła sobie sama ciuchy. Nie
skorzystam z twojej propozycji. - wykrzyknęłam.
- Przepraszam, nie tak to miało zabrzmieć. Po prostu uważam
że to przeze mnie jesteś mokra i nie sądzę żebyś miała w torebce jakieś rzeczy
na przebranie. Z tego co mi się wydaje to idziesz do szkoły, prawda ? Może
jednak dasz się na to namówić. Zwykła kawa na przeprosiny ? - zachęcał.
Nie wiedziałam co mam zrobić. Wpatrywał się we mnie tymi
przeszywającymi, głębokimi brązowymi oczami. Tak to moje ulubione. Miałam
mętlik w głowie. Jednak faktycznie miał rację. Nie mogłam, przecież pójść do
szkoły wyglądając jak zmokła kura. Nawet nie zdążyłabym wrócić do domu, żeby
się przebrać. Wiedziałam, że pewnie będę tego żałować, ale przystałam na jego
propozycję.
- Dobrze, ale sama sobie kupię jakieś rzeczy. A ty mi
postawisz tylko kawę.
- Widzę nie namówię cię na zmianę zdania. Dobrze, w takim
razie chodźmy. - roześmiał się i podał mi rękę.
Nie wiem czemu, ale podałam mu moją. Szłam właśnie przez
ulicę z obcym chłopakiem za rękę, z bradfordzkim akcentem, zupełnie nieświadoma
niczego.
Wiedziałam, że to będzie dobre djdbdbxjsbxkshs
OdpowiedzUsuńMogłabyś mnie informować o następnych rozdziałach?
Ah, super , super, super :)
OdpowiedzUsuńŚwietne, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. =)
OdpowiedzUsuńMoją opinię w prawdzie już znasz, ale nic się nie stanie jak powtórzę:) ZAJEBISTE ! I oby tak dalej. M
OdpowiedzUsuńDopiero 1 rozdział a już to uwielbiam :D
OdpowiedzUsuńMam kilka pomysłów kto może być tym tajemniczym chłopakiem haha
Czekam na następny rozdział
Zajebiste *.*
OdpowiedzUsuńPaulla nieźle wybrnęła, już myślałam że będzie niezręcznie xd
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada ;)
OdpowiedzUsuńjeeej *.* już się zakochałam :D
OdpowiedzUsuńNienawidzę jej! ;____; jak mogła wygrać życie?! To powinnam być ja XD
OdpowiedzUsuńAle tak serio! To jest czadowe!!!!! Masz talen!
Dziękuje x
UsuńMatko, jakie zazdro XD też chcę tak sobie spotkać Zayna! XD a tak to super!!
OdpowiedzUsuńHahhaa ale propozycje xD
OdpowiedzUsuńfajnie fajnie *.*
czytam dalej :D
@znaleziona69
,, - Jak kupisz mi jeansy, to zrobię Ci loda.
OdpowiedzUsuń- Chyba Cię pojeba*o, dziewczynko."
Przepraszam, musiałam hahaha. Rozdział świetny. :D
Jeśli masz trochę wolnego czasu to zapraszam do siebie i liczę na szczerą opinię. xx
http://family-affair-fanfiction.blogspot.com/
~ @blueberryloveme