czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 3

Kolejny tydzień był normalną rutyną w XLO. Rano wychodziłam do szkoły. Później wracałam to się uczyłam no i jak dobrze poszło to szłam o przyzwoitej porze spać.
Dotarło do mnie, że jest sobota. Muszę posprzątać i wychodzę dzisiaj z dziewczynami do kina. Na którą ? Kurde, zapomniałam. Ehh nie chce mi się wychodzić z tego miękkiego łóżka, ale już by wypadało. Jest dziesiąta. Dziwne, że moja mama jeszcze nie wyrzuciła mnie z niego ze słowami.

- No już wstajemy i sprzątamy.

Co sobotę słyszałam te irytujące słowa. Wtedy kiedy miałam jedyny dzień do wyspania się, ona musiała mnie wyciągać z łóżka o świcie. Dobra przesadzam, ale dziewiąta rano w weekend to przecież jest jeszcze pora do spania. W końcu zwlokłam się z tego łóżka i zaczęłam przeglądać ciuchy na fotelu, które idę do prania a które nadają się jeszcze do ubrania. Czemu tych ubrań było tu tak dużo ? W końcu dokopałam się do spodni z tego dnia kiedy pierwszy raz udałam się na wagary. Zaczęłam sprawdzać kieszenie z przyzwyczajenia, ponieważ kiedyś w ten oto magiczny sposób mama wyprała mi nowiutki telefon.
Zawsze nosiłam go w kieszeni, kiedyś wróciłam zmęczona do domu ściągnęłam je, rzuciłam na fotel i poszłam spać. Moja mama uznała, że rzeczy które leżą tutaj są brudne i wrzuciła je do pralki. No nic. Nacieszyłam się nowym telefonem.

Przeglądając kieszenie znalazłam w nich malutką kopertę. Nie potrafiłam sobie przypomnieć skąd ją mogę mieć. Była tylko podpisana „Paulla”. Pospiesznie ją otworzyłam i zobaczyłam w niej starannie zapisaną kartkę.


'Ten dzień zdecydowanie należał do moich najlepszych.
Dziękuję za to, że mogłem poczuć się normalnie.
Jeśli chciałabyś jeszcze kiedyś to powtórzyć :
678954632. Jafaad    

Wpatrywałam się przez dłuższą chwilę w małą karteczkę. Wydawało się, że głowa płata mi figle. Nie wiedziałam kiedy i jak podrzucił mi to do kieszeni spodni. Może koleś pracował w jakimś FBI i dla niego to była łatwizna. No ale minął tydzień odkąd się spotkaliśmy. Na pewno mnie nie pamięta. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam co mam z tym zrobić. Z jednej strony chciałam go jeszcze spotkać, ale z drugiej wydawał się on trochę dziwny. Nagle poczułam wibracje w kieszeni dżinsów. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że dzwoni do mnie „Ewcia  Margines” ilekroć to czytałam to wybuchałam śmiechem. Pamiętam jak zmieniłyśmy sobie to od razu po przedsiębiorczości. Kiedy to babeczka powiedziała Oldze „w takim razie jesteś marginesem”. Nie wiem dokładnie czego się to tyczyło, ale rozbawiło mnie i Ewkę. Od tego momentu stwierdziłyśmy, że żeby było śmiesznie będziemy marginesami. 
Przyznam szczerze, że ucieszyłam się kiedy zobaczyłam, że to ona dzwoni. Wiedziałam, że mogę powiedzieć jej o tej całej sytuacji i mnie nie wyśmieje ani nikomu nie powie, tylko szczerze poinformuje mnie co o tym wszystkim myśli. Odebrałam i od razu usłyszałam radosny głos.

- Hej. Jedziemy dzisiaj do Silesii ? Chcę wejść do Empika, bo zdecydowałam się na kupno tych książek o One Direction. - powiedziała podekscytowanym głosem.

- Czy to ty przypadkiem nie mówiłaś mi, że mają one beznadziejne kartki i ich nie kupisz ?

- No tak, ale zmieniłam zdanie. Za 20 minut masz autobus, zbieraj się.

- Typowa fanka One Direction.

Kiedy to powiedziałam obie wybuchłyśmy śmiechem. Wiedziałam, że ta rozmowa o mojej ostatniej przygodzie nie jest na telefon. Więc jazda z nią do tego sklepu po te książki, będzie dobrą okazją do   pogadania. Usłyszałam ciche westchnienie.

- Za 20 minut masz autobus. Zbieraj się. Nie ma, że boli.

- Okej seniora. Ciao.
Pospiesznie wzięłam błyszczyk z biurka i wrzuciłam go do torebki. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Autobus podjechał chwilę po tym jak pojawiłam się na przystanku. Jechałam tak, układając sobie mowę. Nie wiedziałam jak mam zacząć. Chciałam jej to powiedzieć, ale po chwili zaczął ogarniać mnie strach. Bałam się reakcji. Nie chciałam żeby mnie wyśmiała. Podjechaliśmy pod przystanek Ewy. Wsiadła. Jak zwykle rozglądała się w całym autobusie żeby mnie dostrzec. Kiedy w końcu się udało, na jej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Usiadła obok mnie i od razu zaczęła coś mówić. Jak na nią było to bardzo dziwne, ponieważ Ewa była raczej osobą która nie mówi zbyt wiele. Czasem było to bardzo dobre, ale czasem bardzo irytujące. Chyba się zorientowała, że jej nie słucham i błądzę gdzieś myślami. Dlatego zaczęła zadawać mi masę pytań i oczekiwała, że na nie odpowiem. Po długim naciskaniu w końcu puściłam parę z ust i opowiedziałam jej wszystko co się stało tego cholernego dnia i o tej karteczce w moich spodniach. Jej mina była po prostu boska. Nie dało się nic z niej wyczytać. Chciała coś powiedzieć, ale przerwała. Znowu otworzyła usta, ale ponownie je zamknęła. Nie wytrzymałam.

- Zamierzasz dalej się tak na mnie dziwnie gapić czy w końcu coś powiesz ?

Panowała krępująca cisza. Odwróciłam głowę i zaczęłam patrzeć na ludzi za oknem, którzy beztrosko spacerowali po chodniku. Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu, popatrzyłam przez ramię i w końcu odezwała się Ewka.

- Jeśli mam być szczera to dziwna była ta sytuacja. Jednak widziałam z jakim podekscytowaniem opowiadasz mi o nim i wiem, że chciałabyś do niego zadzwonić. Zrób to. Nic przecież nie tracisz. Od takiego czegoś nikt jeszcze nie umarł. A tak poza tym jak nie odbierze to jego strata prawda ?

Roześmiałam się mimowolnie i przytaknęłam głową. Wiedziałam, że ma rację. Bardzo chciałam do niego zadzwonić, ale co ja bym mu takiego powiedziała ? 

- Ewa, ale co ja mam mu powiedzieć ? „Cześć. Pamiętasz to przez ciebie byłam cała mokra ? „

- Zadzwoń teraz. Zapytaj czy możecie spotkać się teraz. Będę też ja i będzie ci łatwiej. Pochodzimy sobie po SCC, pogadamy i zobaczymy na czym stoisz, zgoda ?

Po dłużej chwili zastanowienia się, wyjęłam karteczkę z numerem i zaczęłam przepisywać cyferki na telefon. Ręce mi się trzęsły jakbym miała jakiś napad drgawek. Byłam w szoku, że to robię. Na pewno mnie nie pamięta. Chciałam zrezygnować, ale widziałam jak Ewa patrzy na mnie z miną mówiącą „Tylko się rozłącz a nogi ci z tyłka powyrywam”.  Dwa sygnały, dalej nikt nie odbierał. Jeszcze jeden i się rozłączam. Oderwałam telefon od ucha, spojrzałam jeszcze raz na ekran i wtedy usłyszałam męski głos wydobywający się z urządzenia. Ciśnienie to mi chyba skoczyło na 300, a serce prawie wypadło z piersi. Przyłożyłam telefon z powrotem do ucha i usłyszałam.

- Paulla ?

- Ee tak. Jafaad ?

- Myślałem, że nigdy nie zadzwonisz. - westchnął.

- A chciałeś żebym zadzwoniła ? - po tych słowach usłyszałam po drugiej stronie słuchawki głośny wybuch śmiechu.

- Pewnie, panno Smoke. To co dzisiaj robisz ?

- No właśnie chciałam zaproponować ci wspólne zakupy. To znaczy jadę z koleżanką do SCC w Katowicach i może pojechałbyś z nami ?  W końcu teraz ja muszę postawić ci kawę.

- Sounds good. Oh sorry. Przepraszam, wiem jak tam dojechać. Będę za 10 minut.

Czekałam z Ewą pod głównym wejściem do Silesii. Przejrzałam się w szybie i stwierdziłam, że wyglądam beznadziejnie. Chciałam się jakoś wykręcić z tego spotkania, ale niestety jak grom z nieba pojawił się Jafaad. Podjechał na motorze na parking i momentalnie wszystkie wzroki kobiet skierowały się wprost na niego. Nie byliśmy razem, ale odczuwałam cholerną zazdrość i lekką satysfakcję, że to właśnie ze mną będzie chodzić po sklepie a nie z nimi. W końcu do nas podszedł i grzecznie się przywitał. Ewa dziwnie skanowała go wzrokiem. Wpatrywała się na niego z podejrzeniem. W końcu szturchnęłam koleżankę, żeby się troszeczkę ogarnęła. Przedstawiłam ich sobie nawzajem i ruszyliśmy w kierunku wejścia. Pierwszym sklepem na naszej liście był Empik. No bo przecież jakbyśmy potem do niego poszły to wszystkie książeczki z One Erection byłby wykupione. Modliłam się tylko o to, żeby on nie zaczął się śmiać z nas albo nie pomyślał, że jestem ich fanką. Dobra, podobał mi się Zayn ale tylko tyle. Nie słuchałam ich muzyki. Okej, tylko trzy piosenki mi się podobały nic więcej. Obawiałam się wejść do środka. Ewa zobaczyła moją reakcję i powiedziała.

- To ja pójdę poszukać swojej książki, a wy może idźcie pooglądać coś innego ?

Chciałam przytaknąć i pójść w inną stronę, ale Jafaad mnie uprzedził i powiedział że pójdziemy z nią. O Boże ! Teraz to on już się nie będzie chciał ze mną spotkać. Ewa podeszła do stoiska poświęconego 1D. Spojrzałam ukradkiem na chłopaka, który stał obok mnie i dziwnie mi się przyglądał. Chciałam się jakoś wytłumaczyć, ale nie potrafiłam.

- Lubisz 1D ? Podobno świetny zespół. - zapytał z lekkim rozbawieniem chłopak.

- Paulla ? Hahaha kpisz sobie ? Ona ich nie lubi. Hmm jakby ci to powiedzieć, po przeczytaniu Colda ff wzorowane troszkę na 50 Twarzach Grey'a, stwierdziła że bardzo lubi Zayna Malika.

- Wcale tak nie było. - zgromiłam ją wzrokiem. Przysięgam gdyby nie to, że byłyśmy w miejscu publicznym zabiłabym ją bez wahania.

- A jak było ?

Spojrzałam na niego i widać było że jest po prostu ciekawy. Nie chciał mnie obrazić ani nic. Wiedziałam, że po dzisiejszym dniu nie mam zamiaru odzywać się do Ewki. Tak, teraz muszę z nią rozmawiać, ale później nie. Byłam strasznie zdenerwowana. Gotowałam się w środku. Policzyłam w głowie do trzech i odparłam.

- Skoro chcesz tego słuchać. Ewa kocha 1D odkąd tylko się pojawili w X factorze. Jak się poznałyśmy teraz w szkole to na początku to ukrywała, ale po jakimś czasie w końcu się otworzyła i powiedziała mi, że jest Directioner. No okej. Nie śmiałam się z niej ani nic, ponieważ uważam że każdy słucha tego czego chce. Jednak gdyby powiedziała to komuś innemu to pewnie powiedzieliby, że jest za stara na słuchanie, boysbandzików dla podstawówki. - wstrzymałam oddech po czym spojrzałam na Jafaada i Ewkę.

- Kontynuuj. - odparł

- Kiedy pierwszy raz zobaczyłam jak wyglądają chłopaki z 1D stwierdziłam, co za lalusie. Tzn tylko Zayn miał to coś w sobie. Wygląda jak eee. Brakuje mi słowa. Jest podobny do mojego ulubionego siatkarza i jeszcze to sprawiło, że bardziej zaczęłam się nim interesować. W końcu poczytałam trochę o nim w necie, obejrzałam o nich film i słucham tylko ich piosenek ale w momentach, w których on śpiewa. Jego głos jest  cudowny. I te jego brązowe oczy...No i to tyle moich wywodów na jego temat. Zapomnij o tym i proszę cię nie mów nikomu.

Momentalnie zrobiłam się czerwona jak burak. Popatrzyłam na koleżankę, która pokiwała mi głową że mam sprawdzić telefon. Ściągnęła książkę z Niallem z półki i ruszyła w kierunku kasy. Zaraz za nią poszedł Jafaad. Po czym odwrócił się, podszedł do regału z książką o Zaynie, wziął ją, puścił mi oczko i pobiegł za moją przyjaciółką. Wyciągnęłam telefon z torebki i spojrzałam na smsa od Ewy.

Z nim jest coś nie tak.
Nie jestem pewna, ale wiele rzeczy wskazuje na to
że nie jest tym za kogo się podaje.



Faktycznie. Od kiedy go poznałam widziałam, że jest jakiś inny. Myślałam, że to po prostu typowe zachowanie obcokrajowca w państwie, którego nie zna. Zaczęło kręcić mi się w głowie. Wyszłam ze sklepu i usiadłam na ławeczce. Myślałam, że już nigdy się nie pojawią. Kolejka była kilometrowa, ale pewnie dlatego, że dzisiaj Room 94 miało podpisywać płyty swoim napalonym fankom. Była tu masa gimbusiar no i parę starszych dziewczyn. Przez nich nie można było spokojnie robić zakupów. Wstałam i ruszyliśmy na podbój sklepów. Nie wspomniałam nic o sms'ie ani na niego nie odpisałam. Chciałam, żeby dzisiejszy dzień trwał wiecznie. Bardzo przyjemne było robienie z nim zakupów. Jak robił dla nas pokaz mody, wygłupiał się w przymierzalni albo jak robiliśmy sobie wspólne zdjęcia. Naprawdę lubię tego chłopaka. Po całym dniu chodzenia po SCC, poszliśmy do Pizza Hut. Usiedliśmy przy stoliku i czekaliśmy, aż ktoś poda nam jakieś MENU z wszystkimi rodzajami dań. Ewa poszła do toalety, więc zostaliśmy sam na sam. Zaczęłam nerwowo bawić się palcami. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Bałam się po tym co stało się wcześniej. Nie chciałam żeby się śmiał ze mnie, że podoba mi się chłopak z 1D. Tak to było strasznie krępujące. Zobaczyłam, że dłonie same mi drżą. Chłopak przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem. Było mi strasznie zimno. Nie wydawało mi się dziwne to, że ledwo co poznany koleś właśnie mnie przytula. Była to całkiem normalna sytuacja. Złapałam go za rękę. Naprawdę było coś w tym chłopaku. Coś co sprawiało, że wszystkie zasady które sobie niegdyś postawiłam nagle nie miały znaczenia. Czułam, że przygląda mi się. Odwróciłam głowę i utonęłam w tych jego brązowych oczach. Już wtedy wiedziałam, że to nie koniec naszej wspólnej historii.

9 komentarzy:

  1. To jest takie asdfgjlljutfcjj hahaha
    Naprawdę polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze, klasa sama w sobie ! Brawo ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to się zarąbiście i szybko czyta <3 Jutro ciąg dalszy, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie popieram poprzedników!

    OdpowiedzUsuń
  5. I kto miał rację? ;> M.

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdzie czwarty rozdział? :(

    OdpowiedzUsuń
  7. jezu, super, już kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. bg,trlo;hjyfrgjndiubniutrhn iuto pewnie ZAYN MALIK XD kochana cudowny ! ♥

    OdpowiedzUsuń