środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 7

Byłyśmy już blisko lotniska. Dosłownie kilka minut dzieliło mnie od Zayna i od tego jak na zawsze mogę go stracić. Biegłyśmy w kierunku blond dziewczyny, która sprzedawała bilety.

- Przepraszam, samolot do Anglii już odleciał ? - zdyszana ledwo co wypowiadałam słowa.

Modliłam się tylko, żeby nie było jeszcze za późno. Dziewczyna sprawdzała coś na komputerze, po czym w końcu raczyła na nas spojrzeć i poprosiła mnie żebym jeszcze raz powtórzyła to co mówiłam. Myślałam, że zaraz wybuchnę. Zaczął mi pikać zegarek pokazując, że jest już czternasta. Jeśli samolot był punktualny to moja nadzieja na lepsze życie właśnie wzbija się ku niebu. Ewa widziała, że jestem i zła i rozdarta. Szepnęła mi do ucha, że ona to załatwi a ja mam biec w kierunku tamtych bramek. Za nim tam to zrobiłam usłyszałyśmy przez radio:

„Samolot do Wielkiej Brytanii odleciał pięć minut temu”

Zaczęłam krzyczeć i płakać. Nie ! Nie ! To nie może się tak skończyć. Usiadłam na krzesełku obok jakiejś starszej pani i płakałam. Zobaczyłam przez zaszklone oczy Ewę idącą w moim kierunku. Nie miałam ochoty na żadne pogaduszki. Wszystko zepsułam. Bóg dał mi szansę, a ja jej nie wykorzystałam. Teraz już było za późno. Nic już nie będzie takie samo.
Wracałyśmy do domu w ciszy. Bardzo mi odpowiadało to, że akurat w tym momencie Ewka stała się strasznie małomówna. Przynajmniej nie będzie mnie maglować. Chcę o tym zapomnieć, ale założę się, że nie będzie to takie łatwe. Zawsze tak jest. Jeśli za długo jest dobrze, wiedz, że coś się zjebie prędzej czy później. Nikt nic na to nie poradzi. Nasze życie jest już tak stworzone. Raz jest dobrze, a potem źle. Czasem wydaje mi się, że ktoś pogrywa nami. Bierze nasze marne ludzkie życie i wrzuca je do kotła z napisem „SZCZĘŚCIE” a jak już dotrze do nas, że jednak możemy być szczęśliwi wyciąga nas i wrzuca do drugiego kotła z napisem „NO CHYBA NIE MYŚLAŁEŚ, ŻE BĘDZIE TO TRWAĆ WIECZNIE – FRAJER”.

W domu byłam około siedemnastej, ponieważ wstąpiłyśmy jeszcze po drodze do sklepu. Spytałam się Ewy czy chcesz jeszcze wejść do mnie, ale stwierdziła że musi iść, bo kuzynka do niej przyjeżdża. Nie chciałam być niemiła ani niegrzeczna, ale w sumie dobrze że nie skorzystała z mojej propozycji. Chciałam teraz pobyć sama. Rodzice z siostrą wyjechali gdzieś na parę dni, a ja zostałam. Po prostu nie nadawałam się na żadne rodzinne wyjazdy w tamtym momencie. Dobrze. Mogę w spokoju sobie posiedzieć i popłakać albo zajadać się lodami i narzekać na swoje życie. Po prostu cudownie. Stanęłam przed gankiem i zaczęłam w pośpiechu szukać kluczy. Upadła mi torebka. Fuck. Schyliłam się żeby ją podnieść, ale ktoś mnie uprzedził. Wystraszyłam się, bo chłopak stojący przede mną miał kaptur na głowie. Nie wiedziałam kim jest. Odskoczyłam do tyłu krzycząc.

- Nie rób mi krzywdy !

Chłopak tylko głośno westchnął i ściągnął kaptur. Nie wierzyłam własnym oczom. Przede mną z krwi i kości stał Zayn. Czułam, że znowu zaczynam płakać. Chciałam coś powiedzieć, ale wielka gula utkwiła mi w gardle. Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Chłopak zrobił krok w moim kierunku. Złapał mnie za rękę, po czym przyłożył sobie ją do ust i pocałował. 

- Ale jak to .. - były to jedyne słowa, które potrafiłam skleić.

Byłam cała roztrzęsiona. Myślałam, że odleciał. Przecież napisał mi w liście, że dzisiaj odlatuje do domu i da mi już spokój. To dlaczego teraz stoi przed moim domem i trzyma mnie za rękę ? To wszystko działo się tak szybko. Podeszłam do niego bliżej. Popatrzyłam mu prosto w oczy i spojrzałam na usta. Przeczytałam gdzieś kiedyś, że w ten sposób dajesz znak chłopakowi, że chcesz się całować. Wydawało mi się to śmieszne, ale Zayn zorientował się o co mi chodzi. Ręką przejechał po moim policzku. I zaczął powoli zbliżać się do mnie. Dotknął swoim czołem mojego. Pocałował mnie w policzek i powiedział.

- Naprawdę chcę cię pocałować. Kurwa jak ja chcę cię pocałować. Jednak mam pewne zasady. Zrobimy to na naszej pierwszej randce, jeśli tylko się zgodzisz.

- Czy ty mi coś sugerujesz ? - zapytałam z podniesionymi brwiami.

- A nie podobało się pani, panno Smoke ?

- Bardzo romantyczne panie Malik. - zachichotałam.

- Wejdziesz do środka ? Jestem sama w domu. - zapytałam.

- Czy pani mi coś sugeruje ? - powiedział z rozbawieniem Zayn.

Zaśmiałam się i pokręciłam głową. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, czekając aż on zrobi to samo. Po krótkiej chwili zastanawiania się w końcu skorzystał z mojego zaproszenia. Ściągnął buty i skierowaliśmy się do kuchni. Wyciągnęłam dwie szklanki. Zabrałam colę i kazałam mu iść za mną na górę. Usiedliśmy na łóżku. Nie mogłam powstrzymać śmiechu.

- Co cię tak bawi ? - zapytał Zayn

- Ee no bo.. właśnie rozmawiam z super gwiazdą zespołu 1D, która siedzi sobie u mnie na łóżku jak gdyby nigdy nic. - odpowiedziałam.

- Taka jesteś mądra ? Zobaczymy jak sobie radzisz z łaskotkami Paulla.

I w tym momencie rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. Wierciłam się i śmiałam. Miałam wszędzie łaskotki. Nie wytrzymam dłużej.

- Proszę....

- I don't hear you honey ! - krzyknął.

- Proszę przestań. Nie wytrzymam dłużej.

W tym momencie przestał i znajdował się tuż nade mną. Ta cholerna bliskość sprawiała, że nie mogłam normalnie myśleć. Leżałam pod Zaynem i myślałam tylko o tym żeby zrobił coś więcej. Widziałam w jego oczach podniecenie i wiedziałam, że też chce to zrobić. W końcu powiedział.

- Jebać zasady.

I wtedy po raz pierwszy nasze usta się złączyły w głębokim pocałunku. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie całował. Było to wszystko przepełnione pożądaniem i tęsknotą. Robił to tak jakby przepraszał za wszystkie swoje winy. Słyszałam jak ciężko oddycha, cmoknął moje czoło i położył się obok mnie na łóżku. Leżeliśmy tak wpatrując się w sufit. Nie wiedziałam czy wypada teraz cokolwiek mówić czy lepiej leżeć w ciszy. Nagle usłyszałam dźwięk mojego budzika w telefonie. Zdałam sobie sprawę, że jest to przypomnienie o tabletce. Nie byłoby to niczym nadzwyczajnym gdyby nie to, że przy tym miałam ustawioną piosenkę i moment na śpiewaniu Zayna, a dokładnie.

„Flashing lights in my mind
Going back to the time
Playing games in the street”

Poderwał się z łóżka i ruszył żeby wyłączyć mój telefon. Spojrzał na mnie z tym swoim zadziornym uśmiechem, a ja powiedziałam.

- Nawet nie waż się cokolwiek mówić ! - zrobiłam się czerwona jak burak, spuściłam głowę na dół i błagałam, żeby nie ciągnął tego tematu.

Podszedł i usiadł na skraju łóżka. Złapał za moją brodę, żebym mogła na niego popatrzeć.

- Nie masz się czego wstydzić Słoneczko. Każdy kocha Zayna Malika. Sam go kocham. - roześmiał się, a ja uderzyłam go w ramię.

- Jesteś nieznośnym dupkiem. Tyle ci powiem panie Malik. - mimowolnie zachichotałam,wstałam i zaczęłam szukać  bluzy.

- Miło to słyszeć panno Smoke. Zimno ci ?

Nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, ściągnął swoją bluzę i zarzucił mi ją na ramiona. Ten zapach. Zapach Zayn'a, wypełnił mój umysł. Boże to było cholernie podniecające. Wtedy po raz pierwszy widziałam jego tatuaże. Ciało Zayna, było wypełnione tatuażami. Jak mogłam o tym zapomnieć. 

- Ekhem.. przyglądasz mi się. - powiedział z rozbawieniem Zayn, łapiąc mnie za rękę i pociągając w kierunku łóżka.

- Wybacz, ale te tatuaże... jest ich tak dużo.. są takie ee... - zaczęłam się jąkać, przygryzłam wargę z nadzieją, że nie będę musiała kontynuować.

- Seksowne ? Zdaje sobie z tego sprawę. A ty w seksowny sposób przygryzasz wargę. - zbliżył swoją twarz do mojej i lekko pocałował moje usta.

Byłam już taka zmęczona. Zaczęłam ziewać. Krępujące ale i naturalne zjawisko. Zayn chyba zorientował się, że jestem wykończona zszedł z łóżka odkrył róg mojej pościeli i gestem wskazał mi żebym weszła pod kołdrę. Spojrzałam na niego pytająco.

- Mam iść spać ? A ty co będziesz robić ? - podniosłam się, wręczając mu jego bluzę,

- Mogę wrócić do hotelu albo tutaj zostać. Twoje decyzja Paulla. - zrobił ten swój szatański uśmiech, odsłaniając swoje piękne zęby.

- Wzrok jakim na mnie patrzysz jest strasznie dwuznaczny, ale chyba zaryzykuję jeśli będziesz trzymać rączki przy sobie. - powiedziałam, trzepocząc rzęsami jak jakaś słodka lalunia.

- Dobrze. Skorzystam tylko z toalety i zaraz wrócę.


- Pewnie. Pierwsze drzwi po prawej.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam tego bloga! Jestem twoją najwierniejszą fanką hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że jest już dobrze XD mam nadzieję, że tak zostanie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Powtórzę to już któryś raz. KLASA !

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się, że czasem rozmawiają po angielsku, to oddaje bardziej rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń