środa, 7 maja 2014

Rozdział 14

(Ewa)


Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przede mną stał Niall. Pal licho Zayn, jego miałam praktycznie na co dzień. Jednak Niall ?! Chłopak, w którym skrycie kocham się od powstania 1D ?! Nie. Czy w końcu moje życie zaczyna się układać ? Czy może i moje marzenia się spełnią ?! Nie wiedziałam co mam robić. Za nami stał tłum uczniów z naszej szkoły, a przede mną Niall i Paulla całująca się z Zaynem. Nie mieli wstydu. Ale kurde cieszę się ! W końcu jest szczęśliwa. Jej poprzedni chłopak był totalną klapą. Teraz miała kogoś kto na nią zasługiwał. A przynajmniej tak mi się wydawało.


(Niall)


Stała przede mną dziewczyna, która wyglądała bardzo znajomo. Typowa blondynka z wyjątkowo brązowymi oczami. Muszę przyznać, że nawet była ładna. Czułem się trochę nieswojo kiedy mój najlepszy przyjaciel całował się z Pauliną. W końcu się odezwałem.

- Hey. I think you know who I am but I don't know who you are. - powiedziałem najsłodszym głosem jakim tylko umiałem.

- My name … is .. Ewa.. - trochę się jąkała. - I'm your big fan Niall !


Nasza fanka. To dlatego wydawała się tak cholernie spięta. Moim zadaniem jest uszczęśliwianie fanek i spełnianie ich marzeń. Dopiero po czasie zorientowałem się kim ona jest. Była wtedy w Kolumbii na naszym koncercie. Rozmawialiśmy wtedy w garderobie Zayn'a. Jaką ja mam sklerozę  Ewa jest przecież przyjaciółką Pauliny i to ją mamy także odwieźć do domu. Może była to dobra okazja żebyśmy w czwórkę skoczyli do jakiejś knajpki na kawę i ciasto.

- Can we go for a coffee when they'll finish it ? - wskazałem na parę stojącą obok.

- Sure. Sounds good. - odpowiedziała dziwnie szybko.


(Zayn)


Ilekroć ją całowałem tym czułem się lepiej. Wzrok wszystkich gapiów skierowany był na nas. Połowa tych ludzi była naszymi fanami, ponieważ ustawiali się w rzędzie z zeszytem i długopisem w dłoni. Czy oni zdawali sobie sprawę, że mam wakacje i może nie mam ochoty tego robić ? No, ale to są moi fani. Muszę ich uszczęśliwiać. Pocałowałem jeszcze raz Paullę, ale tym razem w czoło i wyciągnąłem rękę do pierwszej dziewczyny w kolejce.

- What should I write ? - zapytałem.

Powtórzyłem to pytanie dzisiaj już chyba ze sto razy. W szkole mojej dziewczyny tyle Directioner, że aż to się nie mieściło w głowie. Tak bardzo się cieszę, ale kiedy patrzyłem na Paulinę widziałem lekkie poirytowanie w jej oczach. Siedziały z Ewą na ławce bawiąc się telefonem, kiedy my z Niallem załatwialiśmy naszą powinność.

(Paulla)



Mówiłam sobie, że to jest jego praca. Musi przytulać każdą fankę, robić sobie z nią fotkę a potem podpisywać jej się gdziekolwiek będzie chciała. To ja byłam kurwa jego dziewczyną. W tym momencie mega zazdrosną. Siedzieliśmy już pod tą głupią szkołą prawie godzinę. Stwierdziłam, że daje mu ostatnie pięć minut i wracam do domu autobusem. Jest po szesnastej a ja jestem strasznie zmęczona dzisiejszym dniem. Fizyka, historia i geografia nie należą do moich ulubionych przedmiotów. A niestety dzisiaj mieliśmy te lekcje i przerabialiśmy trudne tematy. Chociaż może i były łatwe, ale jakoś nigdy nie ogarnę fizyki. Przy tym nauczycielu się nie da. Taka jest bolesna prawda. Wyciągnęłam telefon i napisałam do mojego sąsiada. Niedawno się wprowadził i chciał się jakoś zadomowić więc parę razy zamieniłam z nim słowo.


Hej. Co tam porabiasz ?


Momentalnie otrzymałam wiadomość.


Cześć. Chyba czytasz mi w myślach, bo właśnie
pisałem do Ciebie czy idziemy pobiegać.
Możemy tak jak zwykle ok. 19.



Faktycznie. Byłam z nim parę razy biegać, żeby poprawić swoją kondycję i zrzucić trochę zbędnego ciała. Muszę przyznać, że kiedy przebywasz w jego towarzystwie czujesz się strasznie beztrosko. Nie myślisz wtedy o problemach, tylko o tym co jest w danej chwili. Szczerze to chciałam chwilowo odpocząć od sławnej gwiazdy i pogadać z kimś normalnym. Kocham Zayn'a, ale po prostu muszę pomyśleć trochę o wszystkim. A w jego obecności, niestety mi to nie wychodzi. Dlatego postanowiłam iść dzisiaj z Jerzym pobiegać. Zayn zajmie się swoim przyjacielem.


Pewnie. Wpadnij po mnie.
xoxo


(Zayn)


Złość w oczach mojej dziewczyny rosła diametralnie. Złożyłem ostatni autograf i ruszyłem w jej kierunku.

- Co robimy kochanie ? - starałem się żeby mój głos był ciepły.

- Niall chce iść na wspólną kawę. Wybieramy się do „Białego Łabędzia” ? - zapytała i już wiedziałem, że jest zła.

Ruszyliśmy w stronę samochodu, który stał na parkingu zaraz przy szkole. Niall całą drogę opowiadał o tym co przez cały czas robił kiedy mnie nie było. Potem trochę żartował z Ewą i widać było, że całkiem nieźle się dogadują. Tylko Paulina siedziała wpatrując się bez żadnego celu w szybę. Co z tą Paullą, która jeszcze parę godzin była na mnie napalona ? Jej humor zmieniał się co chwilę. Położyłem rękę na jej udzie, wcześniej upewniając się że nasi goście niczego nie widzą. Przybliżyłem się bliżej niej i cmoknąłem ją w ramię. Później w szyję i przygryzłem jej ucho szepcząc.

- Nie gniewaj się na mnie skarbie.

- Stwierdzam fakt, że jestem zazdrosna o ciebie. - momentalnie się odwróciła. Dzięki temu mogłem dostrzec te przepiękne zielono-żółte oczy.

Szczerze to nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. Przeze mnie była zła, smutna i jednocześnie zazdrosna. I jak tutaj zrozumieć i uszczęśliwić kobietę ? 

(Paulla)

Byłam na niego zła. Jednak brakowało mi jego dotyku. Nie przejmowałam się tym, że mogą patrzeć na nas Niall z Ewą. Po prostu usiadłam na Zaynie i przytuliłam się do niego. Zrobiłam to w taki sposób, jak byłam mała i mamusia sadzała nas sobie na kolanach przytulając do swojej piersi. Sprawiało to, że czułeś się bezpiecznie i cudownie. Jego zapach jak zwykle powalał. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak zareaguje Zen na wieść o tym, że idę biegać z sąsiadem. No ale ja już zadecydowałam i nie było odwrotu. Nie chciałam teraz o tym myśleć. 


(Ewa)

Właśnie siedziałam w Białym Łabędziu z dwoma chłopakami z One Direction i moją najlepszą koleżanką Pauliną. To dzięki niej moje marzenia stały się rzeczywistością. W sumie to jeszcze nie do końca, ale pomału do tego dojdziemy. Dzięki rozmowom z Niallem szkoliłam swój angielski oraz dodatkowo dowiadywałam się zupełnie nowych rzeczy, o których większość fanów nie wie. Rozmawiało nam się jakbyśmy byli starymi znajomymi. Nikt z nas nie kontrolował czasu, dopóki jakieś małe dziecko nie wbiegło do środka krzycząc do swojej mamy.

- Mamo ! Mamo ! Już jest przed siódmą zaraz leci dobranocka !


Zobaczyłam tylko momentalnie wstającą Paulinę na te słowa, a zaraz za nią Zayn'a.


(Zayn)



Nie wiedziałem co się dzieje. Paulla wstała i po prostu kierowała się do wyjścia. Nie mogłem pozwolić jej tak wyjść. Pobiegłem za nią przed kafejkę.

- Gdzie ty idziesz ? - zapytałem.

- Przepraszam, ale umówiłam się na bieganie z sąsiadem. - powiedziała.

- Z kim ?! Mieliśmy spędzić ten dzień razem. Ja, ty, Ewa i Niall a ty nas po prostu zostawiasz ? - nie zauważyłem kiedy podniosłem głos.

- Napisał do mnie kiedy ty robiłeś sobie sweet fotki z fankami ! Siedzieliśmy prawie godzinę pod szkołą ! Rozumiem to, że jesteś sławny i każda fanka marzy tylko o tym żeby znaleźć się na moim miejscu. Ale ja też potrzebuję odrobiny prywatności ! Więc kurwa uspokój się i wróć do nich. - krzyczała.

- Każdego dnia staje na głowię żeby cię uszczęśliwić, ale ty zachowujesz się jak rozpuszczona nastolatka ! Ciągle masz swoje jebane humorki, których ja już nie wytrzymuje. Idź sobie do tego chłoptasia, który pewnie ślini się na twój widok. - poniosło mnie.


Widząc łzy na jej oczach zorientowałem się, że przesadziłem. Spojrzała na mnie i pobiegła w kierunku przystanku autobusowego. Wiedziałem, że nie powinienem się tak zachować, ale i ja i ona mieliśmy rację. Po prostu jesteśmy z dwóch różnych światów i jeszcze nie dotarło do nas to, że oboje jesteśmy zupełnie różni. Wróciłem do środka i udawałem, że nic się nie stało.


(Paulla)


Jego słowa odbijały mi się echem w głowie. Powtarzałam sobie „on tego nie powiedział, to nie jest twój Zayn”. Najwidoczniej kiedy był na maksa wkurwiony dopiero mówił prawdę. Wcześniej udawał takiego słodkiego, a kiedy wytknęłam mu wszystkie błędy nagle oprzytomniał. Cholernie zraniły mnie jego słowa, ale musiałam dojść do siebie, ponieważ zaraz miał wpaść Jerzy. Coraz bardziej zastanawiałam się nad tym czy my faktycznie do siebie pasujemy. Kiedy dotarłam do domu od razu skierowałam się na górę. Zarzuciłam na siebie niebieskie dresowe spodnie i białą koszulkę. Jak na zawołanie zadzwonił dzwonek, a w progu pojawił się mój nowy sąsiad.

- Cześć piękna. Gotowa na wieczorny jogging ? - zachichotał.

- Pewnie. - wymusiłam na sobie uśmiech żeby niczego nie podejrzewał.


Zostawiłam telefon w domu. Po pierwsze nie miałam gdzie go schować, a po drugie nie chciałam żeby ktokolwiek mi przeszkadzał w bieganiu. Musiałam skupić się żeby wymazać z głowy te straszne słowa. 

- Czemu stajemy ? - zobaczyłam jak Jerzy siada na ławce. - Zmęczyłeś się mięczaku ? 

- Co się z tobą dzieje ? - widać było troskę w wypowiadanych przez niego słowach. - Nie chcę słyszeć, że nic. Biegam już z tobą jakiś czas i nigdy nie byłaś taka cicha i taka smutna. Pamiętaj, że mnie możesz powiedzieć.


Miałam mieszane uczucia co do tego czy mu powiedzieć. W końcu znaliśmy się od niedawna. Jednak zdawałam sobie sprawę z tego, że potrzebuję obiektywnej osoby w tej sprawie. Po krótkim namyśle opowiedziałam mu każdy szczegół z siedmiu miesięcy spędzonych z Zaynem. Kiedy już skończyłam i spojrzałam na niego miał poważny wyraz twarzy.

- To dlatego nie odpowiadasz na moje dziwne sposoby podrywania cię. - powiedział.

- Jerzy ja nie wiedziałam. Naprawdę mi przykro. - praktycznie szeptem wypowiedziałam te słowa.

- Spokojnie. O mnie się nie martw. - mówiąc to puścił mi oczko. - Uważam, że bardzo dobrze się zachowałaś w stosunku do niego. Byłaś zazdrosna i zdenerwowało cię to, że stoicie bezczynnie pod szkołą godzinę czasu kiedy to gwiazda daje autografy. Mogłaś się poczuć pominięta i obojętna dla niego. A on zachował się jak skończony dupek mówiąc takie słowa swojej dziewczynie. Zayn Malik nie zdaje sobie chyba sprawy z tego jak cudowny dar ma przy sobie.

Zaczerwieniłam się. Nie wiedziałam, że podobam się Jerzemu. Tak czasem się tak zachowywał, ale po prostu myślałam że ma taki charakter i już. W jego słowach było bardzo dużo racji.

- Możemy już wracać ? Pewnie jest późno. A ja naprawdę jestem strasznie zmęczona. Poza tym mam jutro szkołę. - mówiłam a mój głos przepełniony był smutkiem.



Z każdym krokiem bliżej domu zdawałam sobie sprawę, że wcale nie chcę tam wracać. Spędzenie trochę czasu z Jerzym dobrze na mnie wpłynęło. Czułam się rozluźniona, ale teraz moje mięśnie momentalnie zaczynały się spinać. Spodziewałam się dokładnie dwóch opcji. Wejdę do środka i Zayn'a już nie będzie albo będzie i zaczniemy się kłócić. Obie brzmiały niezbyt dobrze.



Najciszej jak tylko potrafiłam otworzyłam wejściowe drzwi. W całym domu było ciemno. Tak jak zakładałam wybrał pierwszą opcję. Zapaliłam światło w kuchni i nalałam sobie soku, który stał na blacie. Jednym haustem wypiłam wszystko. Byłam zrezygnowana. Nie chciałam, żeby tak to się skończyło. Za nim weszłam do pokoju skierowałam się najpierw do łazienki żeby wziąć szybki prysznic. Wieczorne czynności zajęły mi nie więcej niż piętnaście minut. Wyjęłam z szuflady spodenki i zdecydowanie za dużą koszulkę. Skierowałam się do sypialni. Zapaliłam światło i omal nie umarłam na widok tego co zobaczyłam. Na fotelu siedział Zayn z bardzo wkurzonym wyrazem twarzy. Spojrzałam na niego pytająco.

- Gdzie byłaś tak długo ?! - widać było, że panuje nad sobą żeby nie krzyczeć.

- Mówiłam, że idę biegać ! - odpowiedziałam w taki sam sposób jak on.

- Biegać ?! Nie było cię dwie godziny, może się kurwa obściskiwaliście w parku co ?! - jego oczy przepełnione był złością.

- Tak kurwa. Zgadłeś. A teraz wyjdź z mojego pokoju ! - straciłam kontrolę nad sobą. Krzyczałam na niego ale jednocześnie łzy ciekły mi po policzkach.

Rzuciłam swoje rzeczy na drugi fotel i weszłam do łóżka. Zayn dalej nic nie odpowiedział. Tylko przewiercał mi dziurę w brzuchu swoim brązowymi oczami. Dlaczego tak na mnie patrzył ? Nie była to moja wina, że ostatnio zachowuje się jak skończony dupek. Głośno westchnął i w końcu wydobył jakiś dźwięk z ciebie.

- Naprawdę mam wyjść ? Chcesz żebym zniknął z twojego życia ? - w jego oczach momentalnie pojawił się strach.

Nie musiałam się długo zastanawiać nad odpowiedzią. 

- Chcę żebyś wyszedł. Każda para się kłóci, ale chcę spać sama. Porozmawiamy jutro jak oboje ochłoniemy trochę. - powiedziałam bardzo zdecydowanym głosem.



Wyszedł. Po prostu zamknął drzwi i mnie zostawił. Pierwszy raz chyba mnie posłuchał. Widząc go z miną zbitego pieska opuszczającego mój pokój sprawiło, że zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Dlaczego musieliśmy się tak ciągle kłócić i wzajemnie ranić ?!

7 komentarzy:

  1. Oj, dlaczego tak smutno. : C
    Mam nadzieję że będzie wszystko Okey.

    ~M.K.

    Ps. Idziemy na imprezę, nie ma bata. Uda się. ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę, nie kłóćcie się! ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam twoje opowiadanie! Dzisiejszy rozdział jest taki dramatyczny :(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie, nie, nie oni nie mogą sie kłócić! kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohw, so much dramatic :s
    haha a sad, but really good part. :-*

    Your Directioner Sister <3

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurna kurna mamy 1 kłótnię, coś czuję że ten Jerzyk namiesza, zaraz się przekonamy idę dalej czytać xD
    @znaleziona69

    OdpowiedzUsuń