(Ewa)
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przede mną stał Niall.
Pal licho Zayn, jego miałam praktycznie na co dzień. Jednak Niall ?! Chłopak, w
którym skrycie kocham się od powstania 1D ?! Nie. Czy w końcu moje życie
zaczyna się układać ? Czy może i moje marzenia się spełnią ?! Nie wiedziałam co
mam robić. Za nami stał tłum uczniów z naszej szkoły, a przede mną Niall i
Paulla całująca się z Zaynem. Nie mieli wstydu. Ale kurde cieszę się ! W końcu
jest szczęśliwa. Jej poprzedni chłopak był totalną klapą. Teraz miała kogoś kto
na nią zasługiwał. A przynajmniej tak mi się wydawało.
(Niall)
Stała przede mną dziewczyna, która wyglądała bardzo znajomo.
Typowa blondynka z wyjątkowo brązowymi oczami. Muszę przyznać, że nawet była
ładna. Czułem się trochę nieswojo kiedy mój najlepszy przyjaciel całował się z
Pauliną. W końcu się odezwałem.
- Hey. I think you know who I am but I don't know who you
are. - powiedziałem najsłodszym głosem jakim tylko umiałem.
- My name …
is .. Ewa.. - trochę się jąkała. - I'm your big fan Niall !
Nasza fanka. To dlatego wydawała się tak cholernie spięta.
Moim zadaniem jest uszczęśliwianie fanek i spełnianie ich marzeń. Dopiero po
czasie zorientowałem się kim ona jest. Była wtedy w Kolumbii na naszym
koncercie. Rozmawialiśmy wtedy w garderobie Zayn'a. Jaką ja mam sklerozę Ewa jest przecież przyjaciółką Pauliny i to
ją mamy także odwieźć do domu. Może była to dobra okazja żebyśmy w czwórkę
skoczyli do jakiejś knajpki na kawę i ciasto.
- Can we go
for a coffee when they'll finish it ? - wskazałem na parę stojącą obok.
- Sure. Sounds
good. - odpowiedziała dziwnie szybko.
(Zayn)
Ilekroć ją całowałem tym czułem się lepiej. Wzrok wszystkich
gapiów skierowany był na nas. Połowa tych ludzi była naszymi fanami, ponieważ
ustawiali się w rzędzie z zeszytem i długopisem w dłoni. Czy oni zdawali sobie
sprawę, że mam wakacje i może nie mam ochoty tego robić ? No, ale to są moi
fani. Muszę ich uszczęśliwiać. Pocałowałem jeszcze raz Paullę, ale tym razem w
czoło i wyciągnąłem rękę do pierwszej dziewczyny w kolejce.
- What
should I write ? - zapytałem.
Powtórzyłem to pytanie dzisiaj już chyba ze sto razy. W
szkole mojej dziewczyny tyle Directioner, że aż to się nie mieściło w głowie.
Tak bardzo się cieszę, ale kiedy patrzyłem na Paulinę widziałem lekkie
poirytowanie w jej oczach. Siedziały z Ewą na ławce bawiąc się telefonem, kiedy
my z Niallem załatwialiśmy naszą powinność.
(Paulla)
Mówiłam sobie, że to jest jego praca. Musi przytulać każdą
fankę, robić sobie z nią fotkę a potem podpisywać jej się gdziekolwiek będzie
chciała. To ja byłam kurwa jego dziewczyną. W tym momencie mega zazdrosną.
Siedzieliśmy już pod tą głupią szkołą prawie godzinę. Stwierdziłam, że daje mu
ostatnie pięć minut i wracam do domu autobusem. Jest po szesnastej a ja jestem
strasznie zmęczona dzisiejszym dniem. Fizyka, historia i geografia nie należą
do moich ulubionych przedmiotów. A niestety dzisiaj mieliśmy te lekcje i
przerabialiśmy trudne tematy. Chociaż może i były łatwe, ale jakoś nigdy nie
ogarnę fizyki. Przy tym nauczycielu się nie da. Taka jest bolesna prawda.
Wyciągnęłam telefon i napisałam do mojego sąsiada. Niedawno się wprowadził i
chciał się jakoś zadomowić więc parę razy zamieniłam z nim słowo.
Hej. Co tam porabiasz ?
Momentalnie otrzymałam wiadomość.
Cześć. Chyba czytasz mi w myślach, bo właśnie
pisałem do Ciebie czy idziemy pobiegać.
Możemy tak jak zwykle ok. 19.
Faktycznie. Byłam z nim parę razy biegać, żeby poprawić
swoją kondycję i zrzucić trochę zbędnego ciała. Muszę przyznać, że kiedy
przebywasz w jego towarzystwie czujesz się strasznie beztrosko. Nie myślisz
wtedy o problemach, tylko o tym co jest w danej chwili. Szczerze to chciałam
chwilowo odpocząć od sławnej gwiazdy i pogadać z kimś normalnym. Kocham Zayn'a,
ale po prostu muszę pomyśleć trochę o wszystkim. A w jego obecności, niestety
mi to nie wychodzi. Dlatego postanowiłam iść dzisiaj z Jerzym pobiegać. Zayn
zajmie się swoim przyjacielem.
Pewnie. Wpadnij po mnie.
xoxo
(Zayn)
Złość w oczach mojej dziewczyny rosła diametralnie. Złożyłem
ostatni autograf i ruszyłem w jej kierunku.
- Co robimy kochanie ? - starałem się żeby mój głos był
ciepły.
- Niall chce iść na wspólną kawę. Wybieramy się do „Białego
Łabędzia” ? - zapytała i już wiedziałem, że jest zła.
Ruszyliśmy w stronę samochodu, który stał na parkingu zaraz
przy szkole. Niall całą drogę opowiadał o tym co przez cały czas robił kiedy
mnie nie było. Potem trochę żartował z Ewą i widać było, że całkiem nieźle się
dogadują. Tylko Paulina siedziała wpatrując się bez żadnego celu w szybę. Co z
tą Paullą, która jeszcze parę godzin była na mnie napalona ? Jej humor zmieniał
się co chwilę. Położyłem rękę na jej udzie, wcześniej upewniając się że nasi
goście niczego nie widzą. Przybliżyłem się bliżej niej i cmoknąłem ją w ramię.
Później w szyję i przygryzłem jej ucho szepcząc.
- Nie gniewaj się na mnie skarbie.
- Stwierdzam fakt, że jestem zazdrosna o ciebie. -
momentalnie się odwróciła. Dzięki temu mogłem dostrzec te przepiękne
zielono-żółte oczy.
Szczerze to nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. Przeze
mnie była zła, smutna i jednocześnie zazdrosna. I jak tutaj zrozumieć i
uszczęśliwić kobietę ?
(Paulla)
Byłam na niego zła. Jednak brakowało mi jego dotyku. Nie
przejmowałam się tym, że mogą patrzeć na nas Niall z Ewą. Po prostu usiadłam na
Zaynie i przytuliłam się do niego. Zrobiłam to w taki sposób, jak byłam mała i
mamusia sadzała nas sobie na kolanach przytulając do swojej piersi. Sprawiało
to, że czułeś się bezpiecznie i cudownie. Jego zapach jak zwykle powalał.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak zareaguje Zen na wieść o tym, że idę
biegać z sąsiadem. No ale ja już zadecydowałam i nie było odwrotu. Nie chciałam
teraz o tym myśleć.
(Ewa)
Właśnie siedziałam w Białym Łabędziu z dwoma chłopakami z
One Direction i moją najlepszą koleżanką Pauliną. To dzięki niej moje marzenia stały
się rzeczywistością. W sumie to jeszcze nie do końca, ale pomału do tego
dojdziemy. Dzięki rozmowom z Niallem szkoliłam swój angielski oraz dodatkowo
dowiadywałam się zupełnie nowych rzeczy, o których większość fanów nie wie.
Rozmawiało nam się jakbyśmy byli starymi znajomymi. Nikt z nas nie kontrolował
czasu, dopóki jakieś małe dziecko nie wbiegło do środka krzycząc do swojej
mamy.
- Mamo ! Mamo ! Już jest przed siódmą zaraz leci dobranocka
!
Zobaczyłam tylko momentalnie wstającą Paulinę na te słowa, a
zaraz za nią Zayn'a.
(Zayn)
Nie wiedziałem co się dzieje. Paulla wstała i po prostu
kierowała się do wyjścia. Nie mogłem pozwolić jej tak wyjść. Pobiegłem za nią
przed kafejkę.
- Gdzie ty idziesz ? - zapytałem.
- Przepraszam, ale umówiłam się na bieganie z sąsiadem. -
powiedziała.
- Z kim ?! Mieliśmy spędzić ten dzień razem. Ja, ty, Ewa i
Niall a ty nas po prostu zostawiasz ? - nie zauważyłem kiedy podniosłem głos.
- Napisał do mnie kiedy ty robiłeś sobie sweet fotki z
fankami ! Siedzieliśmy prawie godzinę pod szkołą ! Rozumiem to, że jesteś
sławny i każda fanka marzy tylko o tym żeby znaleźć się na moim miejscu. Ale ja
też potrzebuję odrobiny prywatności ! Więc kurwa uspokój się i wróć do nich. -
krzyczała.
- Każdego dnia staje na głowię żeby cię uszczęśliwić, ale ty
zachowujesz się jak rozpuszczona nastolatka ! Ciągle masz swoje jebane humorki,
których ja już nie wytrzymuje. Idź sobie do tego chłoptasia, który pewnie ślini
się na twój widok. - poniosło mnie.
Widząc łzy na jej oczach zorientowałem się, że przesadziłem.
Spojrzała na mnie i pobiegła w kierunku przystanku autobusowego. Wiedziałem, że
nie powinienem się tak zachować, ale i ja i ona mieliśmy rację. Po prostu
jesteśmy z dwóch różnych światów i jeszcze nie dotarło do nas to, że oboje
jesteśmy zupełnie różni. Wróciłem do środka i udawałem, że nic się nie stało.
(Paulla)
Jego słowa odbijały mi się echem w głowie. Powtarzałam sobie
„on tego nie powiedział, to nie jest twój Zayn”. Najwidoczniej kiedy był na
maksa wkurwiony dopiero mówił prawdę. Wcześniej udawał takiego słodkiego, a
kiedy wytknęłam mu wszystkie błędy nagle oprzytomniał. Cholernie zraniły mnie
jego słowa, ale musiałam dojść do siebie, ponieważ zaraz miał wpaść Jerzy. Coraz
bardziej zastanawiałam się nad tym czy my faktycznie do siebie pasujemy. Kiedy
dotarłam do domu od razu skierowałam się na górę. Zarzuciłam na siebie
niebieskie dresowe spodnie i białą koszulkę. Jak na zawołanie zadzwonił
dzwonek, a w progu pojawił się mój nowy sąsiad.
- Cześć piękna. Gotowa na wieczorny jogging ? - zachichotał.
- Pewnie. - wymusiłam na sobie uśmiech żeby niczego nie
podejrzewał.
Zostawiłam telefon w domu. Po pierwsze nie miałam gdzie go
schować, a po drugie nie chciałam żeby ktokolwiek mi przeszkadzał w bieganiu.
Musiałam skupić się żeby wymazać z głowy te straszne słowa.
- Czemu stajemy ? - zobaczyłam jak Jerzy siada na ławce. -
Zmęczyłeś się mięczaku ?
- Co się z tobą dzieje ? - widać było troskę w wypowiadanych
przez niego słowach. - Nie chcę słyszeć, że nic. Biegam już z tobą jakiś czas i
nigdy nie byłaś taka cicha i taka smutna. Pamiętaj, że mnie możesz powiedzieć.
Miałam mieszane uczucia co do tego czy mu powiedzieć. W
końcu znaliśmy się od niedawna. Jednak zdawałam sobie sprawę z tego, że
potrzebuję obiektywnej osoby w tej sprawie. Po krótkim namyśle opowiedziałam mu
każdy szczegół z siedmiu miesięcy spędzonych z Zaynem. Kiedy już skończyłam i
spojrzałam na niego miał poważny wyraz twarzy.
- To dlatego nie odpowiadasz na moje dziwne sposoby
podrywania cię. - powiedział.
- Jerzy ja nie wiedziałam. Naprawdę mi przykro. -
praktycznie szeptem wypowiedziałam te słowa.
- Spokojnie. O mnie się nie martw. - mówiąc to puścił mi
oczko. - Uważam, że bardzo dobrze się zachowałaś w stosunku do niego. Byłaś
zazdrosna i zdenerwowało cię to, że stoicie bezczynnie pod szkołą godzinę czasu
kiedy to gwiazda daje autografy. Mogłaś się poczuć pominięta i obojętna dla
niego. A on zachował się jak skończony dupek mówiąc takie słowa swojej
dziewczynie. Zayn Malik nie zdaje sobie chyba sprawy z tego jak cudowny dar ma
przy sobie.
Zaczerwieniłam się. Nie wiedziałam, że podobam się Jerzemu.
Tak czasem się tak zachowywał, ale po prostu myślałam że ma taki charakter i
już. W jego słowach było bardzo dużo racji.
- Możemy już wracać ? Pewnie jest późno. A ja naprawdę
jestem strasznie zmęczona. Poza tym mam jutro szkołę. - mówiłam a mój głos
przepełniony był smutkiem.
Z każdym krokiem bliżej domu zdawałam sobie sprawę, że wcale
nie chcę tam wracać. Spędzenie trochę czasu z Jerzym dobrze na mnie wpłynęło.
Czułam się rozluźniona, ale teraz moje mięśnie momentalnie zaczynały się
spinać. Spodziewałam się dokładnie dwóch opcji. Wejdę do środka i Zayn'a już
nie będzie albo będzie i zaczniemy się kłócić. Obie brzmiały niezbyt dobrze.
Najciszej jak tylko potrafiłam otworzyłam wejściowe drzwi. W
całym domu było ciemno. Tak jak zakładałam wybrał pierwszą opcję. Zapaliłam
światło w kuchni i nalałam sobie soku, który stał na blacie. Jednym haustem
wypiłam wszystko. Byłam zrezygnowana. Nie chciałam, żeby tak to się skończyło.
Za nim weszłam do pokoju skierowałam się najpierw do łazienki żeby wziąć szybki
prysznic. Wieczorne czynności zajęły mi nie więcej niż piętnaście minut.
Wyjęłam z szuflady spodenki i zdecydowanie za dużą koszulkę. Skierowałam się do
sypialni. Zapaliłam światło i omal nie umarłam na widok tego co zobaczyłam. Na
fotelu siedział Zayn z bardzo wkurzonym wyrazem twarzy. Spojrzałam na niego
pytająco.
- Gdzie byłaś tak długo ?! - widać było, że panuje nad sobą
żeby nie krzyczeć.
- Mówiłam, że idę biegać ! - odpowiedziałam w taki sam
sposób jak on.
- Biegać ?! Nie było cię dwie godziny, może się kurwa
obściskiwaliście w parku co ?! - jego oczy przepełnione był złością.
- Tak kurwa. Zgadłeś. A teraz wyjdź z mojego pokoju ! - straciłam
kontrolę nad sobą. Krzyczałam na niego ale jednocześnie łzy ciekły mi po
policzkach.
Rzuciłam swoje rzeczy na drugi fotel i weszłam do łóżka.
Zayn dalej nic nie odpowiedział. Tylko przewiercał mi dziurę w brzuchu swoim
brązowymi oczami. Dlaczego tak na mnie patrzył ? Nie była to moja wina, że
ostatnio zachowuje się jak skończony dupek. Głośno westchnął i w końcu wydobył
jakiś dźwięk z ciebie.
- Naprawdę mam wyjść ? Chcesz żebym zniknął z twojego życia
? - w jego oczach momentalnie pojawił się strach.
Nie musiałam się długo zastanawiać nad odpowiedzią.
- Chcę żebyś wyszedł. Każda para się kłóci, ale chcę spać
sama. Porozmawiamy jutro jak oboje ochłoniemy trochę. - powiedziałam bardzo
zdecydowanym głosem.
Wyszedł. Po prostu zamknął drzwi i mnie zostawił. Pierwszy
raz chyba mnie posłuchał. Widząc go z miną zbitego pieska opuszczającego mój
pokój sprawiło, że zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Dlaczego musieliśmy się
tak ciągle kłócić i wzajemnie ranić ?!
Oj, dlaczego tak smutno. : C
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że będzie wszystko Okey.
~M.K.
Ps. Idziemy na imprezę, nie ma bata. Uda się. ; )
Proszę, nie kłóćcie się! ;(
OdpowiedzUsuńUwielbiam twoje opowiadanie! Dzisiejszy rozdział jest taki dramatyczny :(
OdpowiedzUsuńnie, nie, nie oni nie mogą sie kłócić! kiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuńNastępny rozdział pojawi się dzisiaj ok 22 :D
UsuńOhw, so much dramatic :s
OdpowiedzUsuńhaha a sad, but really good part. :-*
Your Directioner Sister <3
o kurna kurna mamy 1 kłótnię, coś czuję że ten Jerzyk namiesza, zaraz się przekonamy idę dalej czytać xD
OdpowiedzUsuń@znaleziona69